Spotkania dzieciatych z niedzieciatymi

Uff…bardzo długo mnie tu nie było. Po raz kolejny. Chyba nie jestem dobra w regularność, ale muszę przyznać, że codzienność mnie pochłonęła. Praca, dom i dziecko – to moja rutyna od kilku miesięcy, w której odnajduję się już znacznie lepiej, ale do ideału wiele mi brakuje. Pomimo pandemii. Ale o tym, co się dzieje na świecie dziś – ani słowa.

Powoli sobie trwamy i żyjemy w tych dziwnych czasach i staramy się, żeby było w miarę normalnie, o ile to jest możliwe. Nasza córka to już bystra 2-latka, która podbiła moje serce i wypełniło je takimi pokładami miłości, że sama czasem tego nie rozumiem. Jak bardzo można kochać takiego malutkiego człowieczka i chcieć zrobić dla Niego wszystko, przekonałam się dopiero kiedy zostałam mamą.

Pomimo całej mojej miłości, nie jestem tym typem matki, która całkowicie zapomina o sobie, porzuca swoje dotychczasowe życie, żeby poświęcić się tylko i wyłącznie macierzyństwu. Córka dołączyła do naszego życia, wypełniła naszą codzienność, sprawiła, że wiele rzeczy nabrało sensu, a każdy dzień pełen jest nowych emocji. Jednak to wcale nie oznacza, że chciałam zapomnieć i porzucić to, co było przed Nią. Randki z mężem. Imprezy z przyjaciółmi. Długie kąpiele w wannie. Czas dla siebie z książką. Serial w jesienny wieczór. I wiecie, co? Da się. Oczywiście, że tak. Z pomocą rodziny, z wyrozumiałymi znajomymi i partnerskim związkiem, można mieć to wszystko.

W naszym otoczeniu nie ma zbyt wiele par z dziećmi, nad czym ubolewam! Wiele razy myślałam o tym, jak to będzie, czy uda nam się utrzymać niektóre znajomości, czy będziemy musieli z wielu rzeczy rezygnować, czy nagle jako ci “dzieciaci” przestaniemy być atrakcyjnymi kompanami do wspólnych imprez i spotkań. Tak się nie stało. Wiecie, czemu to jest możliwe? Bo ludzie, którzy dzieci nie mają, rozumieją naszą sytuację i umieją się do nas dostosować, Bo niestety tak to wygląda. Nie ma, co ukrywać, że to właśnie Ci niedzieciaci często muszą się dostosowywać. .Dlaczego? Nie oszukujmy się – jest im po prostu łatwiej. Nigdy nie oczekiwałam, ze ktoś ma robić wszystko pode mnie, żeby to mi było wygodnie. Wyszłam z założenia, że jeśli ktoś będzie rozumiał moją nową sytuację, to będzie to dla niego oczywiste. I jeśli będzie chciał się ze mną spotkać, to wspólnie możemy iść na kompromis.

Kiedyś sama nie wyciągałabym dzieciatej koleżanki na imprezę w środku tygodnia, bo wiem, że rano będzie musiała wstać. Jeśli miałaby ochotę – super, jeśli nie – po prostu spotkałybyśmy się o najwygodniejszej dla niej godzinie. Dlaczego? Ano dlatego, że mi byłoby znacznie prościej zrezygnować z odcinka ulubionego serialu, jeśli zależałoby mi na spotkaniu. Tylko tyle i aż tyle. Wierzcie mi, że dla Waszych dzieciatych znajomych taka postawa na pewno będzie niezwykła i oni to docenią!

Wciąż spotykam się z przyjaciółkami, bo mam to szczęście, że rozumieją, gdy mówię im “Sorry o 19:00 nie mogę. Dziś moja kolej na usypianie, czy pasuje Wam 20:00”. Nigdy nie robiły mi żadnych wyrzutów i nigdy nie usłyszałam pretensji, że dlaczego to one mają dostosować się do mnie. Moja przyjaciółka, która na co dzień mieszka w innym mieście i jest u nas stosunkowo rzadko, zawsze pyta, jaki mam plan dnia, żeby dopasować do niego swoją wizytę. Nawet nie wie, jak bardzo to doceniam. To są małe rzeczy dla osób, które nie mają dzieci, ale dla nas-rodziców mają ogromne znaczenie!

Nasi znajomi rozumieją, dlaczego chcemy zaczynać i kończyć imprezy trochę wcześniej. Nie mają pretensji, gdy proszę, żeby byli ciszej, gdy w trakcie spotkania wymykam się uśpić dziecko. Wiedzą, że czasem się spóźnimy, bo drzemka małej trwała nieco dłużej, a wybierając restaurację na wspólny obiad decyduję się na taką przyjazną dzieciom.

To pewnie bywa wkurzające, ale nie zdarzyło się, żeby ktoś nam bliski dał nam to odczuć. Mamy to szczęście mieć pomoc rodziny, a nasza córka wspaniałych dziadków, więc czasami możemy sobie pozwolić na nieco więcej luzu. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni! Jednak Ci, którzy są w innej sytuacji, będą wymagać jeszcze więcej zrozumienia. I bardzo im pomożecie, okazując im je. A Wy Drodzy dzieciaci pamiętajcie, że dziecko nigdy nie powinno być ślepą wymówką.

Może będę wpadać nieco częściej, kto wie 🙂

Dodaj komentarz