Powrót do rzeczywistości

Końcówka sierpnia to czas, który z jednej strony bardzo lubię, z drugiej zaś jest mocno nostalgiczny i skłania do refleksji. Nie inaczej jest w tym roku. W powietrzu czuję już zbliżającą się wielkimi krokami jesień. I dobrze, bo ciepłe swetry, herbata z miodem, wieczory z Netflixem, kolacje w domu z przyjaciółmi mają swój niepowtarzalny urok. I oczywiście będzie mi brakować lata, ale powoli jestem gotowa na kolejny etap. I nie, nie mam tu na myśli pory roku, ale zmian, które zajdą w naszym życiu. Najważniejszą z nich będzie mój powrót do pracy. Właśnie dlatego w tym, jakże ciężkim 2020 roku, początek września ma dla mnie jeszcze większe znaczenie i jeszcze intensywniej odczuwam to, że coś ważnego właśnie kończy się w moim życiu. Mój czas z dzieckiem, moja przerwa od pracy.

Nawet teraz, gdy to piszę wciąż trudno, jest mi przyjąć to do wiadomości, że to dzieje się tak szybko. Nie potrafię zrozumieć, kiedy to minęło. Zostałam w domu dłużej niż pierwotnie planowałam i absolutnie tego nie żałuję. Uważam, że był to najlepszy, najpiękniejszy i najbardziej wartościowy czas w całym moim życiu. Tylko tak szybo się skończył. Mam wrażenie, że zaledwie miesiąc temu byłam jeszcze w ciąży, a nagle moje dziecko ma już 1.5 roku, a ja wracam do rzeczywistości, którą niby tak dobrze znam, ale jednak trochę o niej zapomniałam. Zapomniałam już czym jest poranne wstawanie, korki na ulicach, wieczny pośpiech, stres i praca w biurze po 8 godzin. Będę musiała na nowo się tego nauczyć i przyzwyczaić do tego. Czy jest mi źle z tego powodu? Nie. Wiem, że przyszedł mój czas i powrót do pracy będzie dla mnie dobry. Jednak teraz z całą pewnością mogę stwierdzić, że świetnie radziłam sobie też na tym “wolnym”. I śmiało mogę powiedzieć tym, którzy mówią “ja bym tak nie umiał” ” ja muszę coś robić, ciągnie mnie do pracy”, że było mi naprawdę doskonale. Spędzałam mnóstwo czasu z córeczką, rodziną i znajomymi, i szczerze to uwielbiałam. Miałam czas na celebrowanie śniadań, zabawy z dzieckiem, wyjazdy i spotkania. Wiem, że te chwile nigdy nie wrócą. Ale mam masę wspomnień, więc niczego nie żałuję. Nie żałuję, że nie wróciłam do pracy wcześniej, bo mogłam przeżyć tyle fajnych momentów! Wiem, że dla niektórych może to być niepojęte, bo przecież “ja bym tak nie mógł”, “jak można siedzieć tyle w domu i nic nie robić”. Tyle, że ja robiłam całą masę rzeczy! Nie miałam poczucia, że marnuję czas, nie miałam też czasu na nudę! Wspólne wycieczki, wyjazdy, wakacje i spacery bez żadnych ograniczeń. Nieśpieszne spotkania na kawę z przyjaciółką, gotowanie a nawet pieczenie. Luz, beztroska i poczucie, że nigdzie mi się nie spieszy, mam czas na wszystko i mogę robić, co chcę. Będzie mi tego bardzo brakować.

Może dlatego tak trudno jest mi pogodzić się z tym, że nadeszła pora, by wrócić do rzeczywistości. Wiem, że tak trzeba, ale jednak gdzieś z tyłu głowy mam poczucie, że najlepszy czas w moim życiu mija bezpowrotnie i nic nie mogę z tym zrobić. To naturalna kolej rzeczy, ale nie będę ukrywać, że jest mi z tego powodu po prostu przykro. Jednak to były naprawdę dobre, wartościowe i niezapomniane 2 lata w domu! Przyszłe Mamy – polecam! 🙂

Dodaj komentarz