Najbardziej wkurzające teksty, które usłyszałam o macierzyństwie

Straszenie macierzyństwem jest dziś na porządku dziennym. Z kimkolwiek bym nie rozmawiała, słyszałam tylko przestrogi i złote rady. Czas z dzieckiem jawił się, jako trudy i znoje, krew, pot i łzy. Worki pod oczami, obrzygane ciuchy, tłuste włosy, powyciągane dresy i pieluchy pod butem – taki obraz matki miałam przed oczami, gdy słuchałam opowieści innych. Nic dziwnego, że coraz częściej wiele kobiet odkłada macierzyństwo na później. Słuchając takich opowieści, naprawdę można się przestraszyć i skutecznie zniechęcić! Oto kilka tekstów, które regularnie słuchałam w trakcie ciąży i po urodzeniu córki. Szczerze ich nie cierpiałam i moja dobra rada – oszczędźcie ich przyszłym i obecnym matkom 🙂

  1. ” WYŚPIJ SIĘ PÓKI MOŻESZ, POTEM KONIEC DOBREGO”

Byłoby cudownie, gdyby można było pospać na zapas. Nie da się i już. Decydując się na macierzyństwo należy liczyć się z tym, że wylegiwanie w łóżku do 11:00 nie będzie normą, ale heloł – czy osoby, pracujące na etacie mogą sobie pozwolić na taki luksus? No nie sądzę. Nie boję się napisać, że odkąd zostałam mamą śpię lepiej i jestem mniej zmęczona. Taka jest prawda. Mój średni czas snu, gdy chodziłam do pracy, trwał 6h. Teraz? 8h.Jak to jest możliwe? Mam współpracujące dziecko 🙂

2. “NA PEWNO BĘDZIESZ BRAŁA DZIECKO DO SWOJEGO ŁÓŻKA”.

Od samego początku głośno mówiłam – nie będę spała z dzieckiem w jednym łóżku. Wiele osób reagowało na to kpiącym uśmiechem i tekstem – “przekonasz się”. No to się przekonałam. My mamy swoje łóżko, a malutka swoje. I każdy śpi tam, gdzie jego miejsce. Córka nie przespała z nami ani jednej nocy w naszym łóżku i to się nie zmieni. To nie jest trudne. To kwestia wyboru i determinacji.

3. ‘POBUJAJ JĄ TO ZAŚNIE”

. Gdy przychodzi wieczór, karmię małą, przytulam, daję buziaka i odkładam do łóżeczka. Zasypia sama. Taka jestem wyrodna matka. W ciągu dnia malutka także potrafi zasnąć sama. Czasem potrzebuje przytulenia, uścisku czy delikatnego kołysania. Zazwyczaj jednak wystarczy jej świeże powietrze czy głaskanie po włoskach. Ale zazwyczaj – moja córka zasypia sama. NIE potrzebuje do tego wstrząsów wózkiem, trzęsienia na rękach, jak w trakcie turbulencji czy gwałtownych podskoków.

4. “ZAŁATW CO MOŻESZ, BO POTEM NIE BĘDZIESZ MIAŁA CZASU”

Z ręką na sercu mówię, że nigdy w życiu nie byłam tak dobrze zorganizowana jak teraz. Szczerze? Mam wrażenie, że przy dziecku jestem w stanie zrobić dużo więcej niż podczas pracy na etacie. Nie mówię, że jestem idealną panią domu, ale tragedii też nie ma. Potrafię z małą ugotować obiad, posprzątać i wyjść na spacer. Oczywiście nie zawsze jest idealnie, bo dziecko to dziecko i zdarzają się gorsze dni. Przeważają jednak te fajniejsze chwile. Moja córka mnie nie ogranicza, ona mnie napędza do działania.

5. “MA ZIMNE NÓŻKI, PRZYKRYJ JĄ”.

Wiem, że nasze babcie pakowały nas w grube kołdry i szczelnie otulały. Czasy przegrzewania jednak minęły. I myślałam, że większość osób już wie, że u niemowlęcia chłodne nóżki czy rączki nie są objawem tego, że dziecku jest zimno. Niestety. Wciąż zdarza się, że ktoś łapie moje dziecko za rączki i nóżki, patrzy na mnie jak na wyrodną matkę i rzuca mi oskarżycielsko – przykryj ją, dziecko zaziębisz! Latem. Przy 25 stopniach.

6. “KARMISZ?”

Czy karmię? Nie głodzę swoje dziecko !W domyśle chodzi oczywiście o karmienie piersią, jednak to najbardziej bezczelne i wścibskie pytanie, jakie zdarzyło mi się usłyszeć. I nie, nie mam tu na myśli lekarza czy najbliższych osób. Potrafiła je zadać mi kobieta w sklepie ogrodniczym, sąsiadka czy przypadkowo spotkana osoba. Wszystko ma swoje granice, a sposób karmienia dziecka to indywidualna sprawa rodzica. Rzadko kto rozmawiając ze mną o mojej córce spytał, czy jest zdrowa, czy wszystko w porządku. W większości przypadków padało magiczne- “karmisz?:.

7. “JAK BĘDZIE MIAŁA MIESIĄC/3 MIESIĄCE ITD…TO ZOBACZYSZ”.

Pierwszy miesiąc jest najgorszy. Po 3 miesiącach to dopiero zobaczysz. Gdy zacznie raczkować, to nic nie zrobisz w domu. Z dzieckiem wcale nie jest tak łatwo. Zobaczysz wszystko się zmienia. Problem będzie, gdy zacznie chodzić. Co zrobisz jak wrócisz do pracy? W żłobku będzie ciągle chora. Za każdym razem, gdy słyszałam i słucham takich tekstów – szlag mnie trafiał. Jednak gryzłam się w język i miałam jedną odpowiedź – NIE NASTAWIAM SIĘ. To najlepsza rada, jaką ja mam dla Was. Nie myślcie, jak to będzie. Życie Wam pokaże!

Mam dosyć demonizowania macierzyństwa. Matki straszą inne matki zamiast dodawać im otuchy. Osoby, które dziecka nie mają chcą mówić Ci, jak wychowywać swoje. Chcę odkolorować macierzyństwo. I nie chodzi mi o idealizowanie rzeczywistości, rodem zdjęć z Instagrama. Podaję Wam siebie za przykład – osobę, która nie lubiła dzieci, a dziś świetnie odnalazła się w roli matki.

Każde dziecko jest inne. Dlatego nie ma jednej złotej reguły dla każdego. To Ty znasz swoje maleństwo najlepiej i Ty wiesz, co dla niego najlepsze.

MOŻE SPODOBAĆ CI SIĘ:

Dodaj komentarz