Świat w pigułce, czyli Teksas jest większy od Francji

Przyznaję, że październik w tym roku to dla mnie bardzo trudny miesiąc. Walczę ze swoim złym nastrojem i wszystkimi innymi przeciwnościami, ale bardzo słabo mi wychodzi. Dlatego na chwilę zniknęłam, ale powoli chciałabym wrócić. A dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki ( jedzenie będzie następnym razem, obiecuję)!

Za każdym razem Wam to piszę, ale za każdym razem jest to prawdą – Świat w pigułce, czyli Teksas jest większy od Francji to jedna z  ciekawszych książek, które ostatnio przeczytałam. Zwłaszcza, że teraz jestem w trakcie lektury Szczygła, którego fenomenu do tej pory nie rozumiem.

METADATA-START

Piotr Kraśko podzielił książkę na kilka części. Zabiera nas w podróż na południe Europy- do Włoch, by potem zabrać nas na północ – do Szwecji. Opisuje też swoją podróż po Alasce, Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej. Znajdziecie też relację z Bliskiego Wschodu i Afryki. Oprócz masy ciekawostek dotyczących kraju lub regionu, w książce pełno jest przepięknych zdjęć. Niejednokrotnie pisałam o tym, że jakość wydania książka ma dla mnie ogromne znaczenie. Uwielbiam czytać o jakimś miejscu i mieć możliwość zobaczenia go, po przerzuceniu kartki.

METADATA-START

Czytając fragment poświecony Włochom dowiecie się, gdzie jadł Mel Gibson podczas kręcenia Pasji, jak ważne dla Włocha jest “bella figura” oraz czym różni się południe Italii od północy. Duże wrażenie zrobiła na mnie część o Szwecji. Do tej pory pomijałam czytanie o tej częście Europy. Szwecja kojarzyła mi się tylko z zimnem i Ikeą.  Dopiero po tej książce uświadomiłam sobie, że Szwedzi to niesamowity naród! Oglądanie reniferów w Szwecji to moje kolejne podróżnicze marzenie.

Każdemu polecam szczególnie wgłębić się w relację z Alaski. Ja jestem totalnie zauroczona. Po przeczytaniu tego fragmentu zakochałam się w tym regionie świata. To miejsce życia dzikich zwierząt i przepięknych krajobrazów. Podobno żaden opis nie jest w stanie oddać  niezwykłości zorzy polarnej! Marzę o spędzeniu czas w chacie gdzieś na Alasce, z trzaskającym ogniem w kominku i książką w ręku:).

Pominę część o USA, ponieważ pisałam Wam już tutaj o moich ulubionych książkach o Stanach, a ta akurat nie wnosi nic, czego bym nie przeczytała wcześniej.

METADATA-START

Zanim zaczęłam namiętnie czytać książki podróżnicze, zaczytywałam się w reportaże wojenne, czy te związane z konfliktami na Bliskim Wschodzie. Dlatego także w książce Piotra Kraśko szczególnie ta część szczególnie mnie zaintrygowała.To relacja z wizyty w miastach, gdzie toczy się wojna a na mieszkańców spadają bomby. To historie ludzi, którzy w takiej rzeczywistości żyją na co dzień.

Ta książka to naprawdę “świat w pigułce”. Kraje i kontynenty opisane oczami reportera, który odwiedzał je w trakcie swojej dziennikarskiej kariery. To naprawdę niesamowite, jak różnorodne są różne zakątki globu. Uwielbiam tę książkę również dlatego, że napisana jest przez dziennikarza i jest takim moim niespełnionym marzeniem. Sama kiedyś bardzo chciałam pisać reportaże ze świata. Dla mnie to najpiękniejsza forma dziennikarstwa.

PS: Dziś są moje urodziny! To bardzo ważny dzień dla mnie:D Sprawdźcie zeszłoroczny urodzinowy wpis!

Dodaj komentarz