Spectre

Wiecie, że swoją przygodę z Bondem zaczęłam dopiero od Skyfall? Do tej pory nie rozumiałam fenomenu 007, a filmy tego typu w ogóle mnie nie interesowały. Ale od jakiegoś czasu moje filmowe gusta trochę się zmieniły i od komedii romantycznych wolę oglądać Science -Fiction lub filmy sensacyjne. Dlatego zamiast  na Listy do M 2 wybieramy się  z narzeczonym na Spectre. I nie żałuję. Pamiętajcie o tym, że nie jestem wieloletnią fanką ani znawcą 007, więc moja opinia to opinia całkowitego laika, który ocenia film, nie porównując go do całej serii o Jamesie Bondzie.

Pierwsza scena pościgu w Meksyku podczas obchodzenia Dia de Los Muerto, czyli Święta Zmarłych jest genialna! Chociaż zazwyczaj nie lubiłam takich “bajeczek” i wolałam dramaty obyczajowe, to ta scena rozbudza moją wyobraźnię. Oszalałam na punkcie krótkiego intro do filmu – aż miałam dreszcze. Jednak nie podobała mi się piosenka Writing’s on the Wall, która jest przewodnią Spectre. W porównaniu do genialnej Adele i Skyfall, to Sam Smith jest zbyt “płaczliwy” i kompletnie nie oddaje mi klimatu filmu. Skyfall chodziło za mną długo po obejrzeniu filmu, zaś Writing’s on the Wall mnie drażni.

7703405.3

Trudno mi ocenić innych aktorów w roli Bonda, bo widziałam jedynie dwa filmy w obsadzie Daniela Craiga i jestem zachwycona. WOW. Kocham go. Sprawia, że miękną mi kolana i ulegam jego urokowi. Daniel Craig w roli James’a Bonda sprawia, że mogłabym się w nim zakochać. Jest zdystansowany, elegancki, czarujący i niewyobrażalnie męski. Zaczynam rozumieć, dlaczego James Bond miał takie piękne kobiety. Apropos kobiet. Rola Monici Bellucci to kpina. Serio. Jedna scena z jej udziałem, która nie ma absolutnie żadnego znaczenia jest nieporozumieniem. Wyobrażałam sobie, że to właśnie z nią James Bond zakończy swoją przygodę. Monica Bellucci i Daniel Craig, jako ostateczna para w Spectre byłaby dla mnie czymś idealnym. Lea Seydoux, czyli filmowa Madeleine kompletnie mnie nie przekonuje.  Nie czuję między nimi chemii, jest nijako, a ich relacja bardziej przypomina ojca z córką. Serio to z nią James Bond odchodzi?

Spectre wciąga, trzyma w napięciu i sprawia, że podczas seansu wstrzymujemy się z pójściem do toalety, żeby nie przegapić ani minuty. To podobno zakończenie serii o superagencie 007. Wiem, że Spectre scala kilka wątków z poprzednich części i pojawiają się w niej odwołania, które są dla mnie nieznane (na przykład te o wielkiej miłości Bonda), ale nie ma to większego znaczenia. I tak warto znieść mlaskających i chrupiących popcorn ludzi i wybrać się na seans do kina na Spectre.

 

 

Dodaj komentarz