Pod słońcem Toskanii

Wiem, że w Halloween jest zwyczaj oglądania horrorów, ale mnie naszło na Pod słońcem Toskanii. I to był dobry wybór, bo właśnie takiego filmu potrzebowałam.

 k,MzM0MjM2MzIsMjg5Nzgz,f,toskania

 

 

 

 

 

 

 

 

Historia jest dość banalna. Frances po rozwodzie wyjeżdża na wakacje do Toskanii. Tam decyduje się na kupno willi i wyremontowanie jej. Umówmy się, kto tak robi? Wydaje swoje wszystkie amerykańskie dolary, przeprowadza się w ciągu chwili z San Francisco gdzieś na pola Toskanii i kupuje ruderę, w której idealistycznie zamierza mieszkać.

Nigdy nie byłam mężatką, rozwódką też nie byłam, ale czy to jest normalne zachowanie?  W każdym razie Frances to zrobiła. Kupiła rozpadający się dom w cudownej , pięknej Toskanii. Wraz z polską (!!! I nie, nie uraża moich patriotycznych uczuć fakt, że Polacy są tam dość mało rozgarniętymi pracownikami, bo pokazani zostali jako naprawdę fajni ludzie). Oczywiście będąc we Włoszech w historii nie może zabraknąć prawdziwego Włocha. Także bohaterka na wycieczce do Rzymu wpada na jednego i zaczyna się płomienny romans. No jakżeby inaczej!Kolejny banał. No, bo jak często wpadacie na faceta, decydujecie się wyjechać z nim gdzieś za miasto do jego rodziny i “zakochać” się w ciągu jednego dnia? Takie rzeczy się nie dzieją. To, co niesamowicie mnie zdziwiło, zirytowało, tak naprawdę nie umiem tego nazwać, jest fakt, że Frances przez większą część filmu chodzi w długim czarnym płaszczu. No proszę Was! Toskania, przepiękne, malownicze widoki, a bohaterka chodzi w płaszczu do kostek? Jak można się domyśleć willa zostaje wyremontowana. Jednak czy Frances jest szczęśliwa? Czy jej marzenia się spełniły? Czy to jest właśnie to czego potrzebowała?

Zaskoczę Was. To nie jest komedia romantyczna, choć niewątpliwie wątek miłości ma dość duże znaczenie. To niesamowicie ciepły, przepiękny i kojący (nie wiem, czy można tak napisać o filmie, ale to jest słowo, której najlepiej mi pasuje) film. O czym? O cudowności i prostocie życie. Niesamowite, zapierające dech w piersiach widoki, które dla mnie byłyby spełnieniem marzeń. Od dawna mam zamiar odwiedzić w końcu Włochy i wiem, że mój wybór padnie na Toskanię, właśnie po obejrzeniu tego filmu. Cudowna scena, w której Frances zaczyna gotować i przygotowuje dla swoich przyjaciół włoskie potrawy jest od 2 dni jedną z moich ulubionych scen.
Gorąco zachęcam, polecam bo warto!
Teraz ja także potrzebuję takiej mojej Toskanii.

One comment

Dodaj komentarz