50 twarzy Grey’a

50_shades_of_Grey_wallpaper

Dawno nie pamiętam takiego szału na jakikolwiek film. Tym bardziej dawno nie widziałam żeby tylu ludzi jarało się książką. To znaczy, że ludzie czytają! Jest nadzieja dla Polaków. Gdy przyszedł szał na 50 twarzy Grey’a również i ja uległam. Bez bicia, choć z odrobiną wstydu przyznaję się do tego, że chwyciłam po kolei te książki i nie mogłam się oderwać.  Język powieści wyjęty jest z rozprawek gimnazjalistów, powtarzające się zwroty przyprawiają o mdłości, płytkie dialogi i do tego historia z dupy wzięta. Nie zapominajmy o najważniejszym- pikantny opis scen miłosnych na dwie strony. Szkoda, że każdy z nich brzmi identycznie. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest literatura najwyższych lotów i absolutnie nic nie wniosła do mojego życia. Podobno wniosła do życia innych kobiet. Zaczęły uprawiać seks. Gratuluję!

W każdym razie wybrałam się wczoraj na premierę 50 twarzy Grey’a. Hipokryzja z mojej strony? Może trochę, ale byłam ciekawa. I teraz pozwólcie, że coś Wam powiem. Po pierwsze: nigdy nie idźcie na żadną premierę do multipleksu. Ludzie zachowują się jak stado zwierząt lub dzikusy, którzy pierwszy raz przyjechali do miasta. Gadają, mlaszczą, siorbią. Bez sensu wydawać hajs na bilet. Po drugie: jeśli spodziewacie się, że 50 twarzy Grey’a będzie perwersyjny, to wierzcie mi, że większa perwersja dzieje się w poznańskich klubach. Nikt chyba nie spodziewał się, że film pokazywany w kinach w całej Polsce, puszczany również rano, na który wstęp ma również podjarana gimbaza będzie epatował seksem. Jeśli tego właśnie oczekujecie- odpuście i nie idźcie.

Słyszałam wiele opinii, że książka lepsza, że film nie oddaje jej w całości. Serio? Naprawdę? Jak na to wpadliście? Książka jest ZAWSZE lepsza od filmu. Wyobrażaliście sobie, że 50 twarzy Grey’a będzie ostrym erotykiem? Nie da rady. Ale cycki zobaczycie. W każdym razie nie da się zekranizować tego typu książki, w której głównym tematem jest seks bez pokazywania seksu. A jak wiadomo, za dużo pokazać nie można, więc wszystko mija się z celem.

Grey jest trochę za mało Grey’owaty jeśli wiecie, co mam na myśli. Może tylko ja inaczej go sobie wyobrażałam, ale Jamie Dornan nie wzbudził u mnie dreszczyku emocji i podniecenia. Za to  Dakota Johnson w roli Anastastii wypadła nieźle. Razem tworzą dla mnie parę mało pociągającą i, w którą trudno mi uwierzyć, że mogliby tworzyć erotyczny duet.

W kinie byłam z chłopakiem, który powiedział mi, że spodziewał się czegoś gorszego. Choć były momenty, w których siedział znudzony to wiem po prostu, że tego typu filmu to nie jego tematy. Dlatego tym bardziej jestem zdziwiona, że tak łagodnie ocenił 50 twarzy Grey’a. Mi również dupy nie urwało i szału nie było, ale nie żałuję, że poszłam i przekonałam się na własnej skórze. Na drugą część na pewno się nie wybiorę. No chyba, że soundtrack będzie tak samo dobry jak do pierwszej części. Bo to, co sprawia, że podnoszę ocenę tego filmu to właśnie muzyka. Genialna!

Dodaj komentarz