Czy warto kupić Berneńczyka? Subiektywnie o rasie

Duży, masywny i postawny niedźwiedź – tak w skrócie można opisać Berneńczyka na pierwszy rzut oka. Jaka jest ta rasa w rzeczywistości? Jak żyje się z takim psem na co dzień? Kto może kupić sobie berneńskiego psa pasterskiego, a kto powinien odpuścić?

Pewnie pamiętacie, że kilka miesięcy temu do naszego domu wprowadziła się mała, czarna i puszysta kulka, z której  niewiele już zostało. Nela przez ten czas zdążyła się u nas zadomowić, skraść serca nasze i swojego brata – Australijczyka Astora oraz zniszczyć kilka rzeczy…

Jaki jest Berneńczyk?

Duży i ciężki, to na pewno 🙂 Każdy wie, że przedstawiciele tej rasy do małych nie należą, a ich wygląd może niektórych skutecznie przestraszyć. Jednak te wyglądające jak niedźwiedzie psy, są w rzeczywistości potulne i łagodne.  Jednak zaczynając od początku, to Nela – nasz 8-miesięczny Berneńczyk, była zaskoczeniem. Do tej pory myślałam, że to psy raczej ociężałe, spokojne i stateczne. Jaki był mój błąd! Młody Berneński Pies Pasterski nie pozwoli Ci usiedzieć na kanapie. Jest żywiołowy i energiczny, co biorąc pod uwagę jego masę, może mieć różne skutki. Do tej pory w naszym domu gościł jedynie Owczarek Australijski, który zaliczał się do psów bardzo hałaśliwych, ale jednocześnie spokojnych i wycofanych. Nela zmieniła wszystko.

Wiecie, ile nasłuchaliśmy się, gdy w naszym domu miał zjawić się aussik? Te psy niszczą. Te psy potrzebują dużo ruchu. Te psy trudno okiełznać. Są szalone i nie można nad nimi zapanować. Absolutnie każdy próbował wmówić nam, że aussik zrobi prawdziwą demolkę. Nic się nie sprawdziło. Do czasu aż pojawił się… Berneńczyk. Role się odwróciły, bo okazało się, że to właśnie on jest bardziej szalony, radosny i niszczący wszystko :). Trudno w to uwierzyć, ale jednak tak właśnie jest.

Nasz berneńczyk znacznie więcej czasu potrzebował na naukę załatwiania się poza domem, chodzenia na smyczy i zachowania w domu (chociaż to wymaga jeszcze poprawy). Wierzcie lub nie, ale Australijczyk nie zdemolował w domu nic, a jego siostra – Berneńczyk ma już całkiem sporo na sumieniu. Kilka par butów, kable czy domowe dekoracje – to tylko nieliczne przykłady. Nasz Berneński Pies Pasterski to ogromny łakomczuch, który jedzenie potrafił ściągać z blatu kuchennego czy nawet płyty indukcyjnej. Nie zdaje sobie sprawy z własnej masy, więc wyobraźcie sobie, jak trudno jest zrzucić z siebie 45kg, które właśnie zechciało tulić się do Ciebie na kanapie. Nela, jako szczeniak, którym wciąż jest, to najbardziej szalony pies, jakiego poznałam. A jednocześnie najbardziej rozkoszny.

Wciąż gryzie absolutnie wszystko, co wpadnie jej w zęby. Jest ogromnym łakomczuchem i nie rozumie, że siły ma tyle, co niektórzy mężczyźni. Właśnie dlatego to nie jest pies dla każdego. To duża i mocna rasa, która potrzebuje przede wszystkim miłości swojej rodziny. Dlatego absolutnie nie jest to pies dla kogoś, kto nie ma czasu. To nie chihuahua, którego zabierzecie do torebki. Pamiętajcie o tym. Jednak to, co dla mnie najgorsze i co sprawia, że kraja mi się serce to Berneńczyk przywiązany do budy, w kojcu. Jeśli chcesz w takim celu kupić tego psa, to informacja ode mnie – JESTEŚ DEBILEM. Berneńskie Psy Pasterskie, choć wyglądające jak niedźwiedzie, potrzebują ciepła, miłości i tulenia. To nie jest pies obronny, on odstrasza jedynie wyglądem. Jest za to cudownym i wspaniałym towarzyszem człowieka W DOMU.

Odpuść również kupno tej rasy, jeśli nie masz domu z ogrodem. Wiem, co mówię, ponieważ mam porównanie. Berneńczyk to nie jest pies do życia w bloku, w mieście. Potrzebuje miejsca i przestrzeni. Nie zamykaj go w ciasnym mieszkaniu, bo może być nieszczęśliwy.

Każdego, kto myślał, że z powodu swojej wagi Berneńczyki są mało ruchliwe i ociężałe, chciałabym wyprowadzić z błędu. Nela biega prawie tak szybko jak nasz Owczarek Australijski. Jest skora do zabaw, radosna, a jednocześnie mniej ostrożna. Z powodu swojego ciężaru może zrobić niechcący krzywdę dziecku czy osobie starszej – pamiętaj o tym. Chociaż to nie psy sportowe, to Berneńczyk pozbawiony ruchu może tyć, co negatywnie odbije się na jego zdrowiu.

Gdybym miała porównać Nelę – Berneńczyka i Astora- Australijczyka to pod wieloma względami to bardzo podobne rasy. Są rodzinne, ufne i niezwykle towarzyskie. Nela z psem obronnym ma tyle wspólnego, co z myszą. Wiele osób o tym zapomina, kierując się jedynie wyglądem tych psów. To nasz aussik prędzej stanąłby w naszej obronie :). Nela i Astor są charakterologicznie podobne. Radosne, lojalne, rodzinne i przekochane. Chociaż Astor jest bardziej “dystyngowany”, porusza się z gracją, jest delikatny, ale bardziej hałaśliwy. Z kolei Nela, choć cicha, to niszczące wielkie tornado, które potrafi wyrządzić wiele szkód – jest bardziej dzika i zdecydowanie bardziej niegrzeczna:) Jednak jej spojrzenie i chęć tulenia się, wynagradza wszystko.

Razem Australijczyk i Berneńczyk tworzą wspaniały duet. Nie sądziłam, że psy mogą się tak szybko i łatwo dogadać. Nela jest bez Astora nieszczęśliwa. Astor nie chce się bez niej ruszyć. Piją z jednej miski, oddają sobie jedzenie. Nie będę Was namawiać do kupna tych dwóch ras, ale planuję rozpocząć serię dla każdego, kto chce kupić sobie chociaż jednego przedstawiciela którejś z nich.

 

MOŻE SPODOBAĆ CI SIĘ:

Owczarek australijski

Dlaczego Aussie?

This entry was posted in PSY.

Dodaj komentarz