Zazdrość – dlaczego jest niemodna?

Ile razy słyszeliście, że nie wolno nikomu zazdrościć? Ile razy rodzice powtarzali Wam, że zazdrość to cecha charakteru niepożądana? Ile razy próbowaliście przekonać samych siebie, że nie zazdrościcie innym? Ile razy wstydziliście się swojej zazdrości, bo przecież to jest coś złego? Ile razy czytaliście we wpisach blogerek lifestylowych, że one nikomu nie zazdroszczą, tylko “robią swoje i nie patrzą na innych”. I teraz tak serio – uwierzyliście?

A ja Wam powiem, że zazdrość nie jest niczym złym. Zazdrość jest normalna i wpisana w ludzką naturę.

Zazdrość ma negatywne skojarzenia. Jest emocją, przed którą każdy się wzbrania i się jej wstydzi. Dlaczego? Moim zdaniem przyznanie, że się komuś zazdrości wymaga odwagi. To przyznanie się do własnych słabości, odsłonięcie tego, co nas najbardziej boli w nas samych. Ale, czy jest w tym coś złego? Przecież zazdroszczenie komuś nie oznacza wcale, że życzysz tej osobie źle. Nie czyni z Ciebie złego człowieka, bo gdyby tak było, już dawno smażyłabym się w piekle. Bo wiecie… ja zazdroszczę wielu ludziom.

 

Zazdroszczę koleżance, która może opychać się słodyczami i fast foodami i nie tyć. Zazdroszczę przyjaciółce, która zarabia więcej ode mnie. Zazdroszczę innym dziewczynom fajnych butów, nowych torebek. Zazdroszczę tym, którym udało się w życiu jeszcze lepiej niż mnie – mają świetne prace, robią karierę, mają szczęśliwe rodziny i piękny dom z ogrodem i nie martwią się finansami. Byłabym hipokrytką i kłamczuchą, gdybym twierdziła, że nie robi to na mnie wrażenia. Bardzo często mówię komuś wprost “zazdroszczę Ci”. I wiecie, co? Nie wstydzę się tego. Nie uważam, że czyni to ze mnie złą osobę. Co więcej, uważam, że to wymaga odwagi. Nie każdy umie tak odsłonić się przed innym.

Ale moja zazdrość jest moją siłą napędową. Daje mi moc do działania, bo jeśli chcę tego, co mają inni, to cholera jasna…dlaczego mam tego nie mieć? Jeśli czegoś bardzo pragnę, to skoro ktoś może to mieć, to ja też. Zazdrość mnie motywuje. Gdybym nie patrzyła na innych, nie zazdrościła im – stałabym w miejscu. Taka moja natura. Mam w sobie malutkie pokłady rywalizacji, które pomagają mi zdobywać to, na czym mi zależy. Lubię udowadniać sobie, że mogę mieć to, co chcę i sobie postanowię.

Czy ta moja zazdrość jest rzeczywiście zła? Tak szczerze. Nikomu nie robię krzywdy, nikomu nie życzę źle, nie jestem zawistna. A pomimo tego wciąż modne jest “niezazdroszczenie”. Wielu z Was kryguje się, że nie patrzy na innych, nie zazdrości im. Po, co ściemniać? Kłamstwo jest dużo gorsze niż zazdrość.

W zazdrości nie ma nic złego. Pod warunkiem, że nie sprawia ona innym przykrości, a  z Was nie robi zawistnych osób, którzy życzą innym źle. Wierzę w dobrą zazdrość. Taką, dająca siłę i motywację do działania.

Dodaj komentarz