Jak udaje nam się trzymać w grupie?

Czasem Trudno jest żyć we 2 osoby, a co dopiero w większej grupie, która składa się czasem z osobowości zupełnie różnych. Jednak czasem musimy spędzać czas z innymi – w pracy i szkole i nie mamy na to wpływu. Jednak przyjaciół wybierasz sobie sam a pomimo tego musisz nauczyć się z nimi żyć. Dla mnie życie w grupie ludzi nie jest łatwe z bardzo prostego powodu – bywam egoistyczna, uparta i do tego złośliwa. Te cechy zdecydowanie nie stawiają mnie na podium, jako najlepszego towarzysza. Wierzcie mi jednak, że pomimo tego funkcjonuję z moją ekipą, co więcej – czasem wychodzi mi nawet nieźle. Wiecie czemu? Bo to jedyni ludzi, dla których jestem gotowa na ustępstwa.

13255979_1004494829627260_4296394996179813779_n

W kupie siła

To nie ma być kolejny post o przyjaźni. To będzie wpis o tym, dlaczego tak ważne są te małe, pozornie nic nieznaczące chwile, spędzane razem. Powiem Wam dlaczego – budują wspomnienia. Dlatego staram się, jak tylko mogę organizować wspólne wyjścia i podtrzymywać to, co razem tworzymy. A co tworzymy? Jesteśmy ekipą, która zna się kilkanaście ładnych lat i wciąż tkwi razem. Nie będę pisać Wam, że jesteśmy nieskazitelni i super ekstra fajni. Zdarzało nam się kłócić, wyzywać, wkurzać się na siebie i przeklinać innych. Przeżywaliśmy razem wiele dobrego, ale też niefajne sytuacje. Jestem pewna tego, że każdy z nich często ma mnie dosyć, tak samo jak ja często mam ochotę pobyć chociaż chwilę bez nich. Pomimo tego jest coś, co nas łączy – szacunek do siebie nawzajem, przywiązanie i autentyczna sympatia. Te 3 czynniki determinują to, że trwamy wspólnie. Jestem głęboko przekonana, że razem możemy więcej. Tylko z nimi wierzę w prawdziwość słów „ jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Bo wiecie, jakkolwiek nie denerwuje Cię Twoja ekipa, a pomimo tego jesteś przekonany, że dla każdego z nich zrobiłbyś więcej niż dla innych – to wystarczy. Naprawdę to wystarczy, żeby Wasza przyjaźń przetrwała. Jeśli tylko lubicie się na tyle, żeby być często razem a pomimo tego nigdy się nie nudzić. Jeśli tylko prawdziwie Wam na sobie zależy i jeśli szanujecie siebie i swoją przyjaźń – będziecie długo razem.

 

Co dają nam wspólne wyjazdy?

Skąd ten wpis? To efekt naszego ostatniego wspólnego wyjazdu, który kolejny raz uświadomił mi 2 rzeczy. Pierwsza – fajnie jest być razem. Druga – w życiu naprawdę liczą się te małe chwile, które będziecie wspominać już zawsze.  Po, co wyjeżdżać skoro i tak mamy możliwość spędzania każdego weekendu razem? To bardzo proste – żeby przeżywać coś razem. To jest tak oczywiste i tak błaho brzmi, że nawet ja pisząc to uśmiecham się pod nosem. Jednak to doskonała okazja, żeby się sprawdzić. Przebywać ze sobą nieustannie i nie pokłócić się na dobre, mając wśród siebie tak mocne i silne charaktery, to nie lada wyzwanie. W jaki sposób mu sprostać? Wystarczą chęci. Wrócę do początku wpisu, gdzie pisałam o tym, że funkcjonowanie w grupie może być trudne. Jeśli kogoś darzysz prawdziwą sympatią to zrobisz wszystko, żeby w Waszej ekipie nie pojawiały się niepotrzebne kłótnie, czy przykre sytuacje. A nawet jeśli – sztuką jest rozmawiać. Ludzie często o tym zapominają. Zamykają się w sobie i obrażają, zapominając, że rozwiązanie problemów może być całkiem proste.

Uwielbiam nasze wyjazdy. Jakiekolwiek, gdziekolwiek. Jednodniowe, dłuższe i krótsze. Czekam na nie jak na Wigilię. Wiecie dlaczego? Bo one nas wzmacniają. Sprawiają, że jesteśmy sobie jeszcze bliżsi. Wiem, że lat dzięki temu za kilkanaście lat będziemy mogli wspominać wszystko, co razem przeżywaliśmy.

Oczywiście, że martwię się, co będzie później –  gdy każde z nas pójdzie w swoją stronę i nie będzie już czasu na ciągłe spotkania. Jednak uczę się, żeby nie myśleć o tym, co może się nie zdarzyć.

Dodaj komentarz