Traktuję ludzi w taki sposób, w jaki oni traktują mnie.

W każdym moim wpisie, gdzieś pomiędzy wierszami, można wyczytać lub domyślić się, że nie relacje z innymi ludźmi są dla mnie bardzo ważne. Jednak każdy, kto mnie zna lub poznaje przez teksty wie również, że nie jestem osobą, która chętnie i często nawiązuje jakieś bliższe kontakty z obcymi. Jestem pod tym względem cholernie dziwna i chciałabym w to sobie zmienić, jednak wciąż się tego uczę. Uczę się wielu rzeczy na swój temat i im więcej przebywam z ludźmi, rozmawiam i doświadczam, tym więcej wiem i rozumiem. Nie zawsze lekcje, które od nich dostaję, są dobre. Wiesz na pewno z własnego doświadczenia, że inni potrafią czasem dać nieźle w kość, dokopać, zdołować i sprawić, że będziesz czuł się ze sobą źle. I tylko od Ciebie zależy, co z tym zrobisz. Ja długo nie robiłam nic, bo…

Bardzo przejmuję się opinią innych. Chciałabym, żeby wszyscy mnie lubili, a jednocześnie wiem, że często nie daję im powodów do sympatii. Chciałabym, żeby inni traktowali mnie w taki sposób, jak sobie wymyśliłam, ale wiem, że nie mam mocy, żeby o tym decydować.

Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób różni się ode mnie pod wieloma względami, czego efektem jest to, że nie zawsze umiem się z nimi dogadać. Tak, mam trudny charakter. Tak, nie z każdym potrafię rozmawiać i nie z każdym chcę się przyjaźnić, to naturalne.  Kiedyś byłam bardzo konfliktowa, co zapewne nie przysparzało mi sympatii. Trudno mi  uwierzyć, że tyle osób wytrzymało i wytrzymuje ze mną już tak długo. Jednak, gdy mi na kimś zależy, to potrafię być dobrą przyjaciółką.

Znów się rozgadałam, bo nie o tym miało dziś być. Dzisiaj o tym, czego nauczyły mnie niektóre osoby poznane w życiu. Niektórzy udowodnili, że bezinteresowna pomoc, życzliwość, szczere zainteresowanie i przyjaźń wciąż istnieją na tym świecie. Z kolei zdecydowana większość pokazała mi czym jest lekceważenie, egoizm, fałsz, obłuda i troszczenie się tylko o własną dupę. Ty też na pewno spotkałeś na swojej drodze kogoś takiego. Pytanie – co wtedy zrobiłeś?

Opowiem Ci coś na moim przykładzie. Jeśli osoba ważna okazała się być tą “toksyczną”, to trwałam w takich relacjach. Czemu? Bo w głowie miałam myśl, że nie warto poświęcać cennych znajomości. Nie chciałam rezygnować z ludzi. Lubiłam mieć ich wielu obok siebie. Ułożyłam sobie w głowie jakiś porąbany schemat, według którego  chciałam ratować relacje z innymi, czasem za wszelką cenę, czasem gdy nie było już co ratować. To bywało żenujące, wierzcie mi. Jeśli uważałam kogoś za przyjaciela, to trudno było mi odpuścić znajomość, nawet gdy była już tylko fikcją. Nie wiem dlaczego to robiłam. Nie wiem, czemu upokarzałam siebie w taki sposób i po co chciałam mieć kogoś w swoim życiu na siłę, nawet gdy on już tego nie chciał. Byłam zaborcza. I nie pamiętam momentu, w którym uświadomiłam sobie, że to nie ILOŚĆ jest ważna a JAKOŚĆ.

Znacie cytat z Małego Księcia: ” Jeśli coś kochasz, puść to wolno. Kiedy do Ciebie wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było.”, Może i oklepany banał, ale jak bardzo prawdziwy, jeśli przełożyć to na relację z ludźmi. 

I w pewnym momencie zaczęło mi być wszystko jedno. To, co tak bardzo próbowałam utrzymać, skleić…nagle okazało się bez znaczenia, więc odpuściłam. Zmieniłam swoje nastawienie, w którym to ja musiałam starać się za 2 osoby jednocześnie. Zaczęłam postępować zgodnie z myślą, że nie ma nic na siłę i nikogo nie da się zmusić do miłości i przyjaźni. Po prostu nie, nieważne jak bardzo się starasz. Wiecie, co z tego wynikło? Okazało się, że grono bliskich mi osób nie zaczęło nagle maleć. Ludzie nie odwrócili się ode mnie, dlatego, że przestałam im nadskakiwać czy być nadgorliwa w relacjach. Co ważne, jeszcze bardziej wzmocniłam relację z najbliższymi przyjaciółmi. Nauczyłam się traktować wszystkich według tych samych priorytetów. A wszyscy najważniejsi, wciąż są tuż obok.

I od tamtej chwili jest mi lżej. Te nieudane relacje nauczyły mnie SZACUNKU DO SAMEJ SIEBIE. Nauczyły mnie tego, że jeśli ja sama nie będę szanować, lubić i wierzyć w siebie, to nikt nie będzie. Nauczyły mnie, że nie wolno poświęcać swojego dobra i samopoczucia dla kogoś, kto nie jest tego wart. Nauczyły mnie, że niektórym ludziom po prostu nie jest pisane być w naszych życiach. Kiedyś nie mogłabym się z tym pogodzić, dzisiaj jest to dla mnie coś zupełnie naturalnego.

Ostatnio przyjaciółka napisała do mnie “jesteś dobrą osobą i masz dobre serce, jesteś szczera i bezpośrednia”. Chyba kłamała, bo ja naprawdę taka nie jestem. Wiem o tym i nie jest mi z tego powodu przykro. Uwielbiam moich znajomych i przyjaciół. Staram się być “fajną” osobą dla obcych, chociaż z tym idzie mi raczej słabo. Jedno jest pewne, teraz traktuję ludzi w taki sposób, w jaki oni traktują mnie. Ani lepiej, ani gorzej. Dokładnie tak samo. Jeśli ktoś chce szacunku ode mnie, musi mi go dać. Jeśli ktoś chce mojej szczerości, życzliwości, wyrozumiałości i wdzięczności, to musi mi też to dać. Jeśli ktoś chce mojej przyjaźni, musi mi ją dać w zamian.

Nie jestem Jezusem i nie nadstawiam drugiego policzka, nie pozwalam źle się traktować i odwdzięczam się, gdy ktoś zrobi mi coś złego.

Traktuję ludzi w taki sposób, w jaki oni traktują mnie, bo nauczyli mnie tego inni.

 

MOŻE SPODOBAĆ CI SIĘ:

O ciekawych ludziach

o przyjaźni

Dodaj komentarz