Święta bez Rodziny?

Święta, święta i po świętach… Co roku dziwę się, że tak szybko przychodzą i szybko mijają. Pamiętam przecież jak w zeszłą Gwiazdkę pisałam ten wpis: (klik) i trudno mi uwierzyć, że za mną kolejny rok. Im jestem starsza, tym ten czas szybciej mi ucieka i przelatuje przez palce. Szczególnie, że ostatnie 12 miesięcy było naprawdę ekscytujących. Działo się tak dużo, że sama nie mogę w to uwierzyć! Postaram się stworzyć osobny wpis o tym, jeśli tylko starczy mi czasu.

Święta tak szybko jak przyszły, tak szybko się skończyły. Od rana dostaję już maile, telefony dzwonią, a zlecenia spływają, chociaż oficjalnie JESTEM NA URLOPIE. No,ale cóż. 27 grudnia to koniec świątecznego obżarstwa, spokoju, odpoczynku i czasu bez pracy. A szkoda, wielka szkoda, bo to był naprawdę dobry czas. Nie pamiętam już kiedy miałam tak długą przerwę od pracy, czytania maili i stukania w klawiaturę. Nie wiedziałam, że tak bardzo tego potrzebowałam! Kilka dni błogiego lenistwa i nicnierobienia były tym, co sprawiło mi szczególną radość w te Święta.

Pamiętam, że gdy byłam młodsza regularnie graliśmy z rodzicami w gry planszowe i oglądaliśmy wspólnie filmy. Bardzo dawno tego nie robiliśmy, bardzo. Aż do tych Świąt. I nie wiedziałam, że to jest coś za czym mogę tęsknić, ale tak właśnie było. Przyznaję – nie spędzam z bliskimi dużo czasu w ciągu roku, ponieważ najzwyczajniej nie mam go, ciągle gdzieś się spieszę, nieustannie jest coś ważniejszego do zrobienia. I nagle w te Święta było inaczej. Nie musiałam kończyć zleceń, biec do pracy czy robić miliona innych rzeczy, które pochłaniają mnie na co dzień. Nagle wszystko się zatrzymało. Mogłam przystanąć na chwilę, złapać oddech i bez poczucia winy czy presji czasu, odpocząć. Pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna. To było piękne i magiczne. To właśnie są Święta. Za to kocham te Święta, ten jedyny okres w ciągu całego roku, w którym każdy ma czas dla swoich bliskich. Potrzebuję Świąt Bożego Narodzenia, żeby złapać dystans i znaleźć w sobie motywację, żeby na chwilę odpuścić telefony, maile i robotę. Inaczej nie potrafię.

Te Święta były wyjątkowe, inne niż wszystkie w ciągu całego mojego 26-letniego życia. Spędziłam je jako ŻONA i było to jeszcze lepsze, niż się spodziewałam. Powtórzę po raz kolejny, że bycie ŻONĄ jest super, a w Święta było szczególnie cudowne. I nie potrafię wyjaśnić skąd to się bierze, ale tak właśnie jest. Założyliśmy swoją rodziną, która pewnie niedługo powiększy się, ale jednocześnie jesteśmy członkami rodzin, w których się wychowywaliśmy. Nie ma innej okazji w ciągu całego roku, w której poczujesz to tak mocno, jak właśnie w Święta.

Próbowałam wyobrazić sobie, jakby to było spędzić Święta bez Rodziny? I  zastanawiam się, dlaczego tak wiele osób coraz częściej rezygnuje z tego, w zamian wybierając wyjazd gdzieś daleko. I nie umiem tego pojąć. Wiadomo, że denerwują nas członkowie naszych rodzin. Moja też bywa wkurzająca i trudna do zniesienia, jednak okres Bożego Narodzenia to okres,w którym powinniśmy być z tymi, których kochamy. Właśnie dlatego nie wyobrażam sobie spędzania tego szczególnego i magicznego czasu gdzieś poza domem, pachnącego choinką, grzybami i pierniczkami. Po prostu nie i już. Tego samego przywiązania do rodziny i bliskości  będę uczyła moich dzieci. Wiecie dlaczego? Bo mam gorącą nadzieję, że zamiast pędzić w pierwszy dzień Świąt na imprezę ( to też trudno mi pojąć) będą wolały spędzić ten czas z nami. Bo fajnie jest mieć fajną i kochającą się rodzinę w Święta i przez całe życie, ale jakoś w grudniu czuję to mocniej.

I wiecie co? Wracam do pisania.

Dodaj komentarz