Przestań czekać

Całe życie na coś czekamy. Na wakacje, na podwyżkę, na urlop, na awans, na lato, na weekend i na lepsze dni. Na tym czekaniu życie ucieka nam przez palce. Znasz  to uczucie? Ja chyba aż za dobrze.

 

Ja też ciągle czekałam. Żyłam od weekendu do weekendu, próbując przebrnąć przez kolejne dni w ciągu tygodnia i licząc tylko aż nadejdzie upragniony piątek. W końcu zdałam sobie sprawę, że nie  mogę na swojej radości i samopoczucia uzależniać od dnia tygodnia, bo tak nie da  się żyć. To jest marna egzystencja, odliczanie dni, a nie na tym życie powinno polegać. Chciałabym cieszyć się każdym dniem i w każdym znajdować coś, co sprawi, że będzie inny od pozostałych. Tak bardzo boję się rutyny, nudy i dni zlewających się w jedną wielką plamę, że chyba na siłę próbowałam skumulować wszystkie emocje i fajne rzeczy w ciągu weekendu. A tak nie może to wyglądać. Przynajmniej ja przestałam chcieć, żeby tak działo się u mnie.

Było mi tym bardziej trudno, biorąc  pod uwagę fakt, że kompletnie nie wiem, czym jest work-life-balance. Jestem w tym beznadziejna i wiem o tym doskonale. Wciąż pracuję kilkanaście godzin dziennie, a pomimo tego nie rezygnuję ze zleceń. Biorę na siebie jeszcze więcej pracy i jeszcze więcej obowiązków, bo gdy tego nie robię czuję, że stoję w miejscu, lenię się, podczas gdy powinnam działać i mam z tego powodu wyrzuty sumienia, jednak to temat na osobny wpis.

Jak połączyć umiejętność cieszenia się z każdego dnia z ilością pracy, którą mam na co dzień? Jak przestać czekać na to aż nadejdzie weekend, urlop czy wakacje? Jak po prostu żyć z dnia na dzień i nie odliczać do niczego?

Mój mąż cały czas powtarzał mi, że nie potrafię doceniać teraźniejszości i ciągle czekam na COŚ. I miał rację, bo całe życie czekałam na wiele rzeczy. Aż będę wystarczająco dorosła. Na zakończenie liceum, na zakończenie studiów. Na pierwszą pracę. Na ślub. Na lato. Na dom. Czekałam na wszystko i ze wszystkim, czego efektem było to, że nie dostrzegałam tego, co działo się wokół mnie. Nie umiałam czerpać z teraźniejszości, bo w tym samym momencie myślami byłam już w przyszłości. To było złe i krzywdzące dla mnie. Jeśli tak robisz, nigdy nie jesteś do końca zadowolony i szczęśliwy w momencie, w którym się znajdujesz. Bo, gdy wreszcie nadejdzie to, czego tak wyczekujesz, to i tak nie umiesz się tym cieszyć, bo już myślisz o czymś kolejnym, co dopiero ma nastąpić. I tak w kółko i może nawet przez całe życie, jeśli nie będziesz umiał tego zatrzymać. Ja zdecydowałam, że czas z tym skończyć.

Nie chcę już wyczekiwać tęsknie każdego weekendu, urlopu czy wakacji, żeby zrobić coś fajnego! Nie chcę już czekać na kolejne dni, w nadziei, że przyniosą coś lepszego. Będę się starać, żeby każdy dzień był lepszy od poprzedniego. Jak to zrobić? Szczerze, nie mam zielonego pojęcia. Zacznę od zmiany swojego nastawienia. Przestanę narzekać, że mam dużo pracy, skoro dobrowolnie się na to decyduję. Nie będę marudzić, że stoję w korkach, tylko pogodzę się z tym, że to MÓJ wybór. Nie będę czekać na specjalną okazję, żeby ubrać ulubioną sukienkę. Nie będę czekać na wakacje, żeby rozpocząć sezon grillowy. Nie poczekam do weekendu, żeby spotkać się z przyjaciółkami. Nie będę przekładać gotowania ulubionej lasagni aż będę mieć więcej czasu. Nie będę czekać aż będę bajecznie bogata, że być szczęśliwszą. To może nigdy się nie wydarzyć, a moje życie spędzę na czekaniu. Nie chcę już tego.

Potrzebowałam babskiego spotkania. Dawno nie spędziłam całej nocy z przyjaciółkami i nie zapowiadało się, żeby miało to szybko nastąpić. Mogłyśmy czekać do lata, urlopu i wolniejszych dni i wyrwać się gdzieś wspólnie. Jednak koniec z czekaniem. Nie wiem, co przyniosą kolejne miesiące. Wspólnie zdecydowałyśmy wziąć urlop w środku tygodnia i zrobić sobie piżama party z piciem wina, jedzeniem sushi i oglądaniem filmów. Bo dlaczego nie?

Pamiętam, że w trakcie Sylwestra w 2016r. obiecałyśmy sobie z koleżanką, że stworzymy słoik szczęścia i wdzięczności. Każdego dnia miałyśmy napisać, co sprawiło nam przyjemność lub za co jesteśmy wdzięczne. Nigdy tego nie zrobiłam, jednak może właśnie teraz jest na to dobry moment?

Moja rada na luty – przestań czekać na coś lub na kogoś. Zrób to, czego chcesz i co da Ci szczęście najszybciej jak to możliwe i ciesz się chwilą.

MOŻE SPODOBAĆ CI SIĘ:

 

o rutynie

Dlaczego nie mam czasu wolnego?

Dodaj komentarz