O ciekawych ludziach

Chociaż teraz już rzadko nawiązują głębokie relacje z innymi ludźmi i raczej nie angażuję się emocjonalnie w nowe znajomości to mam nieodpartą chęć poznawania innych. Z bardzo prostej przyczyny – najzwyczajniej w świecie interesują mnie ludzie, ich historie i życie. Nie zawsze tak było. Jeszcze do niedawna byłam dużo bardziej zamknięta.

Z czasem jednak zrozumiałam, że obcy ludzie, pomimo tego, że nie pragnę nawiązać z nimi bliższej relacji, mogą nauczyć mnie dużo więcej niż ci z mojego najbliższego otoczenia. Przekonałam się tez, że wyjście spoza swojej strefy komfortu, którą u mnie stanowią najbliżsi przyjaciele i otwarcie się na innych sprawia, że czuję się lepiej sama ze sobą. Postanowiłam, że będę próbowała wyciągać od nowych osób wszystko to, co najciekawsze.

Jednak tutaj daje o sobie znać moja wada, której nie potrafię wyeliminować. Oceniam ludzi momentalnie od chwili ich poznania. Dzielę ich na zasadzie: czy jest to osoba, z którą mogłabym się zaprzyjaźnić? A kryteriów tego podziału jest bardzo dużo. Przede wszystkim uwielbiam ludzi ciekawych.  Nie miłych, uprzejmych i łatwych w kontaktach, ale właśnie ciekawych, którzy mnie fascynują. Jak to zweryfikować? Dosyć prosto. Wyobrażam sobie, czy jeśli utknęłabym w windzie z tą osobą na cały dzień nie umarłabym z nudów.

nature-sky-sunset-man-medium

Uwielbiam ludzi z pasją. Kocham tych, którzy nie mają problemu żeby opowiadać o sobie, mówić o własnych emocjach, ale jednocześnie takich, którzy potrafią słuchać gdy ja mówię. Ciekawość u innych to dla mnie również odwaga i kontrowersje – zdecydowanie prędzej dogadam się z szaloną, nieprzewidywalną osobą, niż zbyt grzeczną i ułożoną. Fascynują mnie ludzie, którzy robią coś innego ode mnie, nie boją się żyć po swojemu. Nie cierpię ograniczeń, stereotypów i sztywnych reguł, mówiących o tym, co wypada czego nie. Właśnie dlatego tak bardzo cenię u ludzi nie to czy są dla mnie mili, a wręcz przeciwnie – czy mają własne zdanie i potrafią go bronić. Ludzie zbyt mili są niestety bardzo często nudni. Okrutne, ale prawdziwe.

Jest coś, co mnie szczególnie męczy u innych i sprawia, że tracę nimi zainteresowanie – nijakość. Nie lubię ludzi zwyczajnych, nie wychodzących przed szereg i takich, którzy wiem, że na pewno nie uczynią mojego życia ciekawszym. Nie mówię tutaj o żadnych ekscytujących przygodach, ale chociażby  interesującej rozmowie czy dobrej wspólnej zabawie.

Lubię ludzi, którzy są „jacyś”. Mają silne charaktery, są wyraziści, robią ciekawe rzeczy, mają pasję i zainteresowania. Potrafią rozmawiać na wiele tematów – są inteligentni i oczytani, ale nie zarozumiali. Opowiadają o własnych uczuciach i o sobie, ale nie przechwalają się. Mają do siebie dystans, są zabawni i potrafią się bawić. Są bezproblemowi i zawsze chętni do działania. Tylko takimi osobami chciałabym się otaczać.

 

One comment

Dodaj komentarz