Co mogę zmienić od dziś?

Jeden z moich ostatnich wpisów był pełen negatywnych emocji, narzekania, marudzenia i użalania się nad sobą. Wiem o tym. Był dołujący, depresyjny, a wylanie tych żali wcale nie spowodowało, że ja poczułam się lepiej. Dotarło do mnie to dopiero w momencie, gdy wielu z Was powiedziało mi, że ten tekst ich najzwyczajniej w świecie wkurzył. Zdziwiłam się, bo nie takiej oczekiwałam reakcji. Pomyślałam, że zrobi Wam się mnie żal. Ale nie. Kopnęliście mnie w dupę. I dobrze.

Ten wpis się pojawił, bo gdzieś musiały znaleźć ujście te złe emocje, które od jakiegoś czasu się we mnie kłębią. Nie ukrywam, że obecnie znów jestem na gorszym etapie mojego życia. Są ludzie, których motywuje to do działania, którzy potrafią się wziąć w garść i walczyć o swoje. Tak bardzo chciałabym być jednym z nich! Niestety wciąż zaliczam się do innej grupy – załamujących się, gdy coś idzie nie tak.

 

Nieustannie w wielu wpisach powtarzałam, że chciałabym zmienić swoje nastawienie. Na co dzień sama powtarzam innym, że wszystko będzie w porządku, że trzeba działać i wierzyć. Ale nie wprowadzam tych reguł w swoje życie. To jest tak totalnie głupie i bez sensu, że sama nie mogę w to uwierzyć.

Zmiany wymagają czasu, cierpliwości i silnej motywacji. Mogę zacząć już dzisiaj. Mogę spróbować działać według tego, co chcę wypracować. A czego ja tak naprawdę bym chciała? Nauczyć się kilku rzeczy. Przede wszystkim, cholera jasna, chcę wiedzieć kiedy odpuścić i powiedzieć sobie dość. Chcę być zawsze dobrej myśli. To mój cel, priorytet, który chcę realizować od zaraz. Nie będę czekać na przełom, tylko postaram się od dzisiaj wprowadzić to w życie. Zmiana nastawienia nie potrzebuje konkretnej daty do startu. Trzeba nauczyć się wypracować to u siebie i po prostu zacząć. Nie będę przejmować się tym, na co nie mam wpływu. A nie mam wpływu na bardzo wiele rzeczy.

Niestety w zmianie nie pomogą mi żadni coachowie, trenerzy osobiści czy mądre książki. Moim największym motywatorem i silnikiem napędzającym jestem ja sama. Jeśli ja sama nie narzucę sobie zmian, to nikomu to się nie uda.

Jednak, gdy wiele spraw idzie nie tak, trudno znaleźć jasne aspekty codzienności. Jednak myślenie pozytywne jest bardziej opłacalne, wiecie? Nic Was nie kosztuje, daje kopa do działania, a poza tym może przynieść wiele dobrego. Gorzej z zamartwianiem się. Nic nie dostajesz w zamian.

Jest wiele kwestii, co do których chciałabym zmienić swoje podejście. Cały ogrom. To zadziwiające, że wiesz, że robisz coś źle, chcesz to zmienić i za cholerę nie potrafisz.  Miałam już tyle prób zmiany swojego myślenia, nastawienia i podejścia do życia, i rzadko kiedy mi się to udawało.  Aż trudno uwierzyć, że dawniej byłam niepoprawną optymistką i widziałam szklankę do połowy pełną. Zdumiewające, jak życie potrafi Cię zweryfikować.

Nie zdarza mi się rezygnować i łatwo poddawać się, bo jestem bardzo zawzięta. Zawsze chcę innym udowodnić, że mogę. Teraz chcę udowodnić sobie, że mogę myśleć pozytywnie i nauczyć się, jak być szczęśliwą, doceniając to, co mam.

Dodaj komentarz