Dlaczego w latach 90-tych nie było hejterów?

Miałam to szczęście, że urodziłam się na początku lat 90-tych, więc nie jest mi obce życie bez Internetu, smartphonów, tabletów, blogów, Facebooka i hejterów. I wiecie, co? Da się! Może trzeba było bardziej kombinować, może było trudniej i mniej wygodnie, ale wszystko było możliwe. Odrabianie zadań domowych z książek, nie z Wikipedii (szok!), spotkania na podwórku, nie na Facebooku, szukanie książek w bibliotekach, nie na chomikuj i oglądanie filmów na VHS nie w Internecie. Skłamałabym pisząc, że tamte czasy były super i jestem ogromną przeciwniczką wszelkich nowinek technologicznych, bo tak nie jest. Ogarnia mnie jednak nostalgia, gdy przypomnę sobie jak wyciągałam kabel telefoniczny i podłączałam kabel sieciowy, by choć na chwilę wejść do Internetu i wiele, wiele innych (może kiedyś napiszę o moich ulubionych rzeczach, momentach, historiach i piosenkach z lat 90-tych).

Jednak to, co było super to fakt, że nie było “hejterów”, czyli tych wszystkich złych, zakompleksionych ludzi, którzy przed ekranami swoich komputerów wylewają swój jad w sieci. Nie, nigdy osobiście nie dotknął problem hejtowania, może dlatego, że jestem tchórzem i nawet o założeniu tego bloga nikomu nie chcę mówić, bo boję się krytyki. To nie jest tak, że wtedy ludzie byli dobrzy, a teraz są źli.

Dlaczego, więc w latach 90-tych nie było hejterów?

1. Nie było powodów

Nie było smartphonów, super ciuchów, tabletów, więc tak na dobrą sprawę nie było powodów do hejtu. Większość z nas miała te same telefony, podobnie się ubierała, a na podwórku prawie wszyscy byli równi. Oczywiście nie wszystkich się lubiło, zdarzały się wyzwiska i dokuczanie, ale nie potrafię wyobrazić sobie takie sytuacji, że ktoś np. podrzuca innej osobie anonimowe listy z przezwiskami od najgorszych. Takich rzeczy się nie robiło. Zazdrość mogło wzbudzić to, że kolega był na lepszych od nas wakacjach, jako pierwszy przyszedł z telefonem z kolorowym wyświetlaczem, czy miał playstation, ale myślę, że zazdrość ta nie przeradzała się w wylewanie wiadra pomyj na drugą osobę. Mieliśmy do siebie większy szacunek.

2. Nie było dobrego miejsca do hejtowania

Wyobraźcie sobie, że nie ma Internetu i możliwości  anonimowego wyrażania swoich opinii na dowolny temat. Umiecie?  Dzisiaj jeśli się wstydzisz, krępujesz mówić, co myślisz możesz założyć konto na jakimkolwiek portalu i stworzyć sobie całkowicie nową i nieznaną nikomu osobowość. Pod osłoną anonimowości ludzie czują się bezkarni. Nie powiesz koleżance, że wygląda fatalnie w nowej fryzurze, bo nie będziesz chciał jej urazić, ale jeśli możesz zrobić to w taki sposób, by ona nie wiedziała, że ty to ty, to dlaczego nie? Jesteś zbyt nieśmiały w życiu realnym, więc dlaczego nie dokuczyć innym byś poczuł się lepiej? Hejterzy wzięli się z kompleksów, poczucia niższości i zazdrości ludzi, którzy nie mają nic innego do roboty niż siedzieć przed monitorami i wysyłać do sieci złośliwe komentarze. Pomyślcie o tym, że gdyby nie było Internetu nie byłoby hejterów. Zabrakłoby miejsca, w którym czują się pewnie.

3. Nie było presji, rywalizacji

Pamiętajcie, że czasy, o których piszę to dopiero raczkująca wolna Polska. Dorośli ludzie uczyli się życia w “nowym” kraju, a ja po prostu cieszyłam się dzieciństwem. Jednak z biegiem lat wciąż żyłam sobie spokojnie i absolutnie nic nie mąciło mego spokoju. Wiedziałam, że muszę chodzić do szkoły, zdobyć wykształcenie, by mieć dobrą pracę. Ja tego chciałam. Nie czułam natomiast na sobie oddechu strachu, szaleńczego wyścigu, który by mnie do tego napędzał. Dziś od najmłodszych lat mam wrażenie, że dzieciaki czują presję tego, by być jak najlepszym. Od najmłodszych lat zapisywanie są na różnego rodzaju kółka, kursy czy zajęcia dodatkowe. To jest fajne i na pewno rozwojowe, ale to również sprawia, że dzieci od  małego są pod ciągłą presją bycia najlepszym. Nie twierdzę, że to złe, bo sama tak mam. Jednak w przypadku, gdy nie spełnia się oczekiwań najpierw swoich rodziców, później już swoich własnych, istnieje duże prawdopodobieństwo, że tacy ludzie rozżaleni własną porażką, niepewni i nieszczęśliwi uciekną w wirtualny świat. Tam na portalach społecznościowych będą mogli oglądać znajomych ze szkolnych lat, którzy odnieśli sukces. Jak najłatwiej dogryźć takim osobom? Wysyłając złośliwe, wstrętne i anonimowe komentarze .

Wydaje mi się, że są to 3 główne powody dlaczego w latach 90-tych nie było hejterów.Czy możemy się uwolnić od nich również teraz? Moim zdaniem nie. Zbyt głęboko możliwość anonimowego i bezkarnego wyrażania swojego zdania w sieci wsiąknęła w umysły tych ludzi.

 

One comment

  1. Agacia says:

    Taaaak… lata 90te były ekstra <3. Ojj uwielbiam do tego wracać. Jak wtedy mile spędzało się czas, bawiło w dom, wychodziło na dwór by pograć w gumę bądź robiło bazy w krzakach i bawiło w agentów. W dodatku wakacje spędzało się z babcią i dziadkiem nad jeziorem i było czadowo.
    A teraz? Teraz każdy nie ma czasu, woli siedzieć przed komputerem, jedyną rozrywką młodego pokolenia jest internet. Na wakacje to sie za granicę jeździ bo się już w d*pach poprzewracało od tego wszystkiego. Szczerze chciałabym znów wrócić do tamtych lat…

Dodaj komentarz