Lata lecą…a my wciąż tacy sami.

Wiecie ile czasu zajęło mi zrozumienie prawdy zawartej w tytule? Odkąd pamiętam bałam się, że czas wszystko zmienia. Byłam przekonana, że gdy każdy z nas dorośnie, odwróci się i pójdzie w swoją stronę. Powiedzcie, jak często działo się to z Waszymi przyjaciółmi? U mnie zdarzało się nie jeden, nie dwa razy. Większość osób, których spotkałam na swojej drodze były na niej przez chwilę. Potem ktoś się wyprowadzał, poznawał chłopaka/dziewczynę, zmieniał szkołę czy cokolwiek innego i nasz kontakt skończył się tak szybko jak się zaczął. Absolutnie tego nie żałuję, nie tęsknię, bo jak pewnie wiecie z  tego tekstu, często palę za sobą mosty.

Gdy teraz zastanawiam się nad tym, to zdaję sobie sprawę, że w moim otoczeniu pozostały tylko osoby, które znam minimum 10 lat. Wiecie, co to oznacza? Że po tym czasie nie nawiązałam żadnych bliższych relacji, co też już wiecie z moich tekstów. Jednak dzisiaj ma być o czymś innym. O moim zaskoczeniu. O tym jak bardzo jestem zdziwiona, że nie jest tak jak myślałam, że będzie. I o tym, że cholera jasna, inni często się mylą.

“Dorośniecie to nie będziecie mieli dla siebie tyle czasu.” “Założycie rodziny i każdy będzie zajmował się sobą”. “Koleżanki odwrócą się, bo będą miały własne sprawy”. “Znudzi Wam się to wszystko”. ” Z czasem każdy i tak pójdzie we własną stronę”.

Czas jest tym, co przeraża mnie najbardziej. Nic zatem dziwnego, że gdy miałam 15 lat przerażała mnie wizja tego, co będzie kiedyś. Skąd mogłam wiedzieć, że to “kiedyś”, czyli 10 lat później będzie takie super, jeszcze lepsze niż wtedy? Pojęcia nie miałam, że będę szczęśliwą mężatką, kupującą swój pierwszy dom. I, że będę miała pracę, którą lubię, choć mnie wkurza i stresuje? Jestem pewna, że 10 lat temu nawet przez myśl mi nie przeszło, że wciąż będę miała tak prawdziwą grupę prawdziwych przyjaciół dookoła siebie. Jak to wszystko jest możliwe?

Gdy jesteś młody zdecydowaną większą część czasu spędzasz ze znajomymi. Ja już wtedy miałam swoją ekipę, z którą imprezowaliśmy i bawiliśmy się. Byłam przekonana, że to jest tymczasowe. W końcu każdy z nas miał kiedyś znaleźć sobie pracę, partnerów i zacząć własne życie. Jak to możliwe, że po tylu latach wciąż jesteśmy razem, zżyci ze sobą bardziej niż kiedykolwiek? Były sytuacje, w których myślałam, że nasza przyjaźń się rozpadnie. Zaczynaliśmy wchodzić w dorosłe życia i w naturalny sposób oddalać się od siebie. Myślałam, że nieuniknione jest, że z czasem wspomnienia wspólnych nocy i imprez przeminą bezpowrotnie. W niewytłumaczalny dla mnie sposób udało nam się utrzymać razem, pomimo tego wszystkiego, co działo się w naszych życiach. Każdy z nas przeszedł wiele, jednak jedno jest pewne – po kilkunastu latach jesteśmy mocną grupą przyjaciół. Oczywiście, że jest inaczej niż kiedy byliśmy dzieciakami. Zmieniły nam się priorytety, podejście do życia, plany i marzenia. Wychodzimy za mąż, zmieniamy pracę, kupujemy domy, rozwijamy własne interesy, niedługo pewnie zostaniemy rodzicami.

Ale myślę, że gdzieś w środku wciąż jesteśmy tacy sami. Pamiętamy o sobie nawzajem. Chcemy dla siebie dobrze. Trzymamy za siebie kciuki. Organizujemy wspólne Wigilie i wyjazdy. Siedzimy razem wieczorami, słuchamy starych piosenek i wspominamy lata dzieciństwa. Jesteśmy dla siebie przyjaciółmi, takimi jakich zawsze chciałam mieć. Czasem mnie denerwują, wkurzają i mam ich dość. Czasem chciałabym posiedzieć z mężem tak po prostu sami, ale za nic w świecie nie wyobrażam sobie swojego życia bez nich wszystkich.

Dotyczy to zresztą nie tylko mojej ekipy, ale też licealnych przyjaciółek. Nie wierzę, że w tym roku obchodzimy 10-lecie naszej znajomości. Po tym czasie wcale się od siebie nie oddaliłyśmy. Wręcz przeciwnie – mam wrażenie, że jesteśmy sobie bliższe niż kiedykolwiek. Jesteśmy na bardzo podobnych etapach w swoim życiu, dzięki czemu możemy być dla siebie prawdziwym oparciem.

Nie sposób nie wspomnieć o mojej najlepszej przyjaciółce, świadkowej na moim ślubie i bratniej duszy.  To osoba, którą znam ponad 15 lat i, która wie o mnie absolutnie wszystko. Mieszka w innym mieście a jest dla mnie ostoją jak mało kto. Po tylu latach jesteśmy w różnych miejscach, inaczej wyglądają nasze życia, a pomimo tego to wciąż najbliższa mi osoba. Jest niesamowita, a czas tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że to jedna z najlepszych osób w moim życiu.  Szczera i troskliwa, która jest chyba dużo lepszą przyjaciółką ode mnie.

Jak to się dzieje, że wszystkie przestrogi i złe wróżby nie sprawdziły się do tej pory? Jak to możliwe, że pomimo dorosłego już życia, własnych spraw i problemów, wciąż potrafimy i co najważniejsze, chcemy być dla siebie przyjaciółmi? To coś naprawdę cennego, o co warto dbać każdego dnia. Wierzcie mi, że wystarczy chwilowe zaniedbanie, drobnostka, żeby to wszystko stracić. Myślę, że my byliśmy całkiem blisko. Cieszę się, że udało nam się wyjść z tego obronną ręką. W tej chwili jesteśmy na dobrym etapie, każdy z nas.

W dzisiejszym świecie trudno o prawdziwych przyjaciół. Ludziom się nie chce, mają gdzieś innych, skupiają się na sobie i własnych sprawach. I nie ma w tym nic dziwnego. Ja to rozumiem, bo sama jestem dość dużą egoistką, która z dystansem podchodzi do innych ludzi i raczej skupia się na sobie i sobie najbliższych. W przypadku tych ludzi mam inaczej. Chcę dla nich dobrze, interesuje się nimi , tak naprawdę.

Chciałabym za kolejne 10 lat móc napisać to samo.

Dodaj komentarz