Jaki był rok 2017?

Każdy rok zostawia jakieś wspomnienia w nas. Jedne są bardziej wyraziste, drugie mniej. Z czasem kolejne lata zacierają się i nie umiesz już przypomnieć sobie, co działo się w konkretnym roku. Chyba, że będzie on wyjątkowy. Taki jak dla mnie był rok 2017. To z pewnością rok, którego nie zapomnę do końca życia. 2016 pełen był planów, wyzwań i myślenia o przyszłości. Natomiast 2017 to realizacja wszystkiego po kolei, realizacja marzeń i stawianie kolejnych kroków w dorosłości.

Wzięliśmy ślub i udało nam się spełnić marzenie o własnym domu. Kosztowało nas to wiele pracy, wyrzeczeń, ale pod koniec 2017 z całą pewnością mogę powiedzieć NIE BYŁO ŁATWO, ALE BYŁO WARTO. Jestem ŻONĄ, mamy DOM. Jest rewelacyjnie. Już dawno przestałam rozważać w kategoriach takich, że przecież teraz wszyscy wychodzą za mąż i mają własne cztery kąty. Nie interesują mnie wszyscy, bo ja jestem cholernie szczęśliwa, że udało nam się to zrealizować. Nie patrzę na innych i już nie porównuję się z nimi. Możesz powiedzieć, że to nic takiego, ale dla mnie to coś wielkiego! To fundament naszego życia rodzinnego. To efekt naszej pracy i chęci do budowania sobie takiego życia, o jakim marzymy. 2017 był rokiem radości, wzruszeń, emocji, szczęścia, miłości i przyjaźni. Ale nie tylko.

Z wielu powodów bywało smutno i trudno. Płakaliśmy z naszymi przyjaciółmi, gdy spotykały ich najgorsze chwile życia, kłóciliśmy się, gdy w pewnym momencie czuliśmy, że tracimy grunt pod nogami. Bywaliśmy w bardzo stresujących momentach, w których naprawdę nie było kolorowo. Dużo płakałam, dużo krzyczałam i przeklinałam. Cholera no, bywało ciężko, ale cieszę się, że wspólnie poradziliśmy sobie ze wszystkim. Wiem, że mając siebie nawzajem damy sobie radę, cokolwiek by się nie działo. To podstawa – mieć w życiu kogoś, kto będzie dla Ciebie oparciem.

W tym roku pracowałam więcej niż kiedykolwiek wcześniej, co źle odbiło się na moim zdrowiu i relacjach z najbliższymi. Mam nadzieję, że w 2018 uda mi się to ograniczyć. Wciąż nie osiągnąłem wszystkiego, co sobie wymarzyłam. Nie schudłam, nie jestem milionerką, nie jeżdżę 3 razy do roku na wakacje, nie zmieniłam swojego nastawienia na bardziej optymistyczne, nie okazuję bliskim więcej miłości i wcale nie stałam się lepszym człowiekiem. Pomimo tego wszystkiego, ten rok był dla mnie dobry. Cholera, był bardzo dobry. Był piękny i przełomowy.

Nie tylko zostałam żoną, kupiliśmy dom, ale nasza rodzina powiększyła się o Nelę, naszego Berneńczyka. Miałam NAJLEPSZY WEEKEND PANIEŃSKI na świecie, świętowaliśmy śluby naszych przyjaciół. Wyjeżdżaliśmy w góry, nad morze i okolice. Jedliśmy masę dobrego jedzenia, chodziliśmy na randki i spędzaliśmy dużo czasu z przyjaciółmi. Imprezowaliśmy, graliśmy w gry i korzystaliśmy z życia.

 

Wiem, że 2018 również szykuje dla mnie wiele dobrego. Czuję, że nasze życie znów zmieni się o 180 stopni, że idziemy we właściwym kierunku, więc nie żałuję mijającego czasu. Co roku w Sylwestra mam sentymentalny nastrój, bo uświadamiam sobie jak szybko ucieka mi życie, ale ono właśnie na tym polega. Dlatego 2017 kończę szczęśliwa i zadowolona z tego, co osiągnęłam. To był jeden z najważniejszych roków w całym moim życiu, ale czas ruszyć dalej, a ja nie mogę doczekać się tego, co przyszłość dla mnie zaplanowała!

Na nadchodzący rok 2018 życzę Wam przede wszystkim zdrowia i miłości – bez tego wszystko traci znaczenie. Życzę Wam również, żebyście byli szczęśliwi w każdej minucie Waszego życia i umieli cieszyć się codziennością. Stawiajcie sobie cele, spełniajcie marzenia i rozwijajcie się. Otaczajcie się wspaniałymi, szczerymi ludźmi, którzy zawsze będą dla Was. Róbcie tylko to, co sprawia Wam radość, nie ograniczajcie się i czerpcie z życia pełnymi garściami. Nie dajcie sobie wmówić, że czegoś nie wypada lub nie można – wszystko jest w zasięgu ręki, trzeba tylko po to sięgnąć.

Dziękuję każdemu, który uczynił 2017 wyjątkowym! Do zobaczenia w 2018:)

 

 

Dodaj komentarz