Jaki był rok 2016?

Zanim usiadłam do pisania tego wpisu zerknęłam na zeszłoroczne podsumowanie (wpis). Byłam ciekawa, jakie oczekiwania miałam wobec nadchodzącego roku i chciałam przypomnieć, co myślałam o tej samej porze rok temu. Pod tym względem blog to fantastyczna sprawa – pozostawia wspomnienia! Powiem Wam szczerze, że sama jestem zaskoczona tym, że ostatnie 2 lata (2015r. i 2016r.) skończyły się lub skończą… naprawdę dobrze.

2016r. był rokiem wzlotów i upadków. Jeśli miałabym przyznać sama przed sobą, czyli nie użalając się wielce nad swoim losem, to zdecydowanie więcej było wzlotów. To kolejny rok, który był intensywny i przełomowy, pod wieloma względami. Działo się tak wiele, że trudno jest mi powrócić wspomnieniami do tego, co było najważniejsze. Z biegiem czasu zauważam, że zacierają mi się w pamięci kolejne lata i nie potrafię przypomnieć sobie tego, co było najfajniejsze.

2016r. był niewątpliwie rokiem planów i nowych wyzwań. Już w styczniu zarezerwowaliśmy moją wymarzoną salę na nasze wesele (wpis) (wpis). Potem przyszedł czas na wyprowadzkę moich rodziców (wpis) i moje wspólne mieszkanie z Marcinem. Wiosna i lato to najpiękniejszy okres, pełen spotkań z przyjaciółmi, wspólnych wyjazdów, naszego mieszkania za Poznaniem i najpiękniejszych chwil. Powrót do Poznania, jak zawsze był  przykry (wpis), jednak działo się tak dużo fajnych rzeczy, że ani się obejrzałam a już minęły Święta.

Gdzieś po drodze wypadały moje 25-te urodziny (wpis), które były najlepszymi, jakie pamiętam. Zdarzały się też gorsze momenty (wpis), które sprawiały, że wątpiłam w siebie i nie lubiłam swojego  życia. Było wiele sytuacji, które zmusiły mnie do głębokich przemyśleń. W efekcie powstały 2 naprawdę dobre, moim zdaniem, wpisy ( O samotności i Czy warto dawać drugą szansę?), które jak się okazało były jednymi z najbardziej poczytnych na blogu.

 

2016 to rok wielu przeczytanych książek (pomimo moich obietnic wciąż nie udaje mi się systematycznie recenzować wszystkich), pysznego jedzenia i wspaniałych chwil. Przez ten okres bardzo rozwinęłam się w tym, co sprawia mi szczególną przyjemność – pisanie. Wciąż, a może nawet i bardziej, działam jako copywriter freelancer, przez co zapomniałam, czym jest czas wolny w tygodniu, ale to przybliża mnie do realizacji moich marzeń.

Końcówka roku okazała się jednak dla nas szczególnie wyjątkowa. Wciąż nie chcę zdradzać, co takiego się u nas dzieje, jednak wiem, że 2017r. zapowiada się, jako jeden z najpiękniejszych w moim dotychczasowym życiu ( aż przeszły mnie ciarki, gdy siedzę i piszę ten tekst w nocy).

W tym roku straciłam bardzo ważną dla mnie relację, co uważam za jeden z gorszych momentów w 2016r.. Jednak w zamian zyskałam coś więcej. Doceniłam wszystkich ludzi, którzy są wokół mnie. Ponownie zastanowiłam się nad tym, jakie przyjaźnie są warte mojego czasu, które należy pielęgnować a, z których najlepiej zrezygnować i nie patrzeć wstecz. Dostałam trochę po dupie w tym roku, jednak to mnie tylko wzmocniło, ra dodatkowo sprawiło, że zmieniłam swoje nastawienie i podejście do wielu spraw. Ponadto napisałam wpis: Jak udaje nam się trzymać w grupie, który był najchętniej czytanym przez Was w 2016r. – dziękuję.

W Nowy Rok wchodzę tak jak zawsze – z nadzieją, że wszystko będzie dobrze. Wierzę w to z całych sił, że rok 2017 zapamiętam na długo i , że nic nie zepsuje moich planów. Chcę, żeby moja rodzina była zdrowa i szczęśliwa, a wszystko, co sobie zaplanowałam i wymarzyłam spełniło się.

Zostawiam Was też z fotkami, które w skrócie pokazują, jaki był rok 2016.

Dodaj komentarz