Halloween

Co roku, gdy zbliża się koniec października jest szał. Szał cmentarny. Starsze Pani wyciągają z szaf stare, zakurzone, znoszone płaszcze z futra (nieważne, że od kilku dobrych lat temperatura w listopadzie jest plusowa), a rodziny zaciekle dyskutują o tym jaki kolor kwiatów i zniczy będzie najlepszy. 1 listopada, ten jeden jedyny dzień w roku cmentarze są pełne ludzi. Taka nasza chrześcijańska tradycja. Groby najbliższych trzeba odwiedzić, zapalić znicz, wspomnieć tych, którzy odeszli. W porządku. Moim zdaniem powinniśmy robić to częściej niż raz do roku, a Święto Zmarłych jest tylko umowną datą w kalendarzu, ale niech będzie. Jak każdego roku pojadę na cmentarz.

Kwestia jest jednak inna. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Halloween? Czy tradycja wycinania dyń, przebierania się, zbierania cukierków przeszkadza nam  w obchodzeniu Święta Zmarłych? Moja odpowiedź to: nie. Dlaczego, więc co roku w mediach rozpoczynają się kolejne dyskusje o Halloween, które rzekomo ma kłócić się z obchodami Wszystkich Świętych? To jest kompletna bzdura. Nie mam nic przeciwko temu by w nocy 31 października urządzić “straszną” imprezę z wydrążaniem dyń, z oglądaniem horrorów i przebieraniem za potwory, a 1 listopada pochylić się nad grobami moich bliskich. Halloween to forma zabawy, która nie każdemu musi odpowiadać. Rozumiem, że są tacy, którzy poczują się zgorszeni tym “amerykańskim” świętem, które podobnie jak chociażby Walentynki powoli wpisuje się w nasze kalendarze. Czy to mi przeszkadza? Nieszczególnie. Czy amerykańskie Halloween jest w stanie zastąpić Święto Zmarłych? Absolutnie nie. Póki my będziemy pamiętać o naszych tradycjach i nie przestaniemy ich kultywować myślę, że nic nie jest w stanie im zagrozić. Bądźmy bardziej otwarci, dajmy szansę nowemu, ale nie rezygnujmy przy tym z naszych zwyczajów.

Bo gdyby w Polsce zapanowała moda na indyka zamiast karpia na Wigilijnym stole to zdecydowanie bym zaprotestowała 🙂

2 comments

  1. Izkus says:

    Uwielbiam grobowy szał!

    “Hell’s Zniczen” – o tym, kto do jasnej cholery co roku kupuje fioletowe znicze, jak wie, że nie będą pasowały to reszty?
    “Zniczowe rewolucje” z przestawianiem wszystkiego tak, żeby podobało się “szefowej” rodziny (przeważnie babci lub starszej ciotce).
    “Kto przestawił mojego znicza?” – czyli krytykowanie tych, którzy ustawiają lampki inaczej niż my.
    “Trudne sprawy”, czyli komentowanie tego, z kim przyszła ta na grób obok, przecież mąż dopiero 10 lat nie żyje, to tak jakby jeszcze ciepły.

    Tylko jakby samych zmarłych w tym brak…

  2. Izkus says:

    Aaa, a halloween uważam za świetną rzecz, bo kiedyś trzeba się pozbyć skłonności do zamartwiania się przy każdej możliwej okazji. Bawić też się trzeba umieć.

Dodaj komentarz