Dlaczego Aussie?

Każdy właściciel  będzie usilnie przekonywał innych, że to właśnie jego pies jest najlepszy. U mnie tak trochę jest. Wynika to z tego, że jestem całkowicie zakochana w swoim psie. Nieważne, co złego zrobi i, jak okropnie się nie zachowuje mój Aussie jest dla mnie numerem jeden. Nic dziwnego, że teraz po wyprowadzce bardzo za nim tęsknię! Jednak nie ma prawdziwego domu bez psa.

Trudno mi uwierzyć, że ta mała puszysta kulka ma już 5 lat.

 

Pamiętam, kiedy zdecydowaliśmy się na wybór naszego Aussie. Chciałam mieć psa, który będzie przyjazny, lojalny i przede wszystkim nie będzie widział świata poza mną. I owszem mogłam wziąć psa ze schroniska, jednak sądzę, że brakuje mi konsekwencji i wytrwałości, które często są niezbędne w prowadzeniu i wychowywaniu zwierzaka po przejściach. Tak oto zjawił się w naszym domu mały aussie red merle – Astor. Sprawdziło się to, co wielokrotnie powtarzali nam treserzy, behawioryści i sędziowie kynologiczni – aussie to pies niemal idealny. Nasz Astor też jest psem niemal idealnym ( jeśli pominiemy jego napady szczekania, których ja nie potrafię ogarnąć). Chociaż, gdy czyta się opinie niektórych właścicieli tych psów można by pomyśleć, że ta rasa to zło wcielone.

Zapisałam się na forum owczarków australijskich w Polsce. Cała masa wylewania żali, że ich pies niszczy dom, że dewastuje rzeczy lub, co gorsza jest agresywny i nadpobudliwy. Spytacie mnie, czy to prawda. A ja Wam powiem, że głupoty. Totalne bzdury. Astor nie zniszczył nam w domu absolutnie nic. Pierwszy okres jego pobytu u nas to była nauka higieny i przestrzegania najważniejszych zasad. Szybko nauczył się załatwiania poza mieszkaniem i zostawania w nim sam. Pierwsza nasza nieobecność to był strach. Po przeczytaniu całej masy opinii o tym, że te psy potrafią zdewastować wszystko w ciągu krótkiego czasu, nie napawała optymizmem. Nigdy nam się to nie przytrafiło.

Może dlatego, że nasz aussie to typowy kanapowiec. Nigdy nie był nakręcany na sport i w ten sposób zrobił się psem tylko do tulenia. Spuszczony ze smyczy biega jak dziki, póki się nie zmęczy. Zazwyczaj nie trwa to długo. 3 kółka wokół domu mu wystarczają. Z rzucaniem patyków czy piłek też nie ma zabawy. Przyniesie raz, drugi i trzeci. Dostanie przysmak, a potem ma dość i koniec aportowania. Nawet karma go nie zachęci. Astor nie jest łakomczuchem, więc trudno go czasem przekupić nawet smakołykiem. Poza tym nasz aussie jest bardzo wybredny. Pokażcie mi drugiego psa, który potrafi wypluć jedzenie. Przysięgam Wam, że Astor, gdy karma mu nie smakuje, nie tknie jej lub co więcej, po wzięciu do pyska po prostu ją wypluje. Widok ze zdjęcia jest niezwykle rzadki.

Właśnie dlatego staramy się urozmaicać jego dietę i wybierać dla niego karmę tylko wysokiej jakości. Mamy przykre doświadczenia związane z psim jedzeniem, które było słabej jakości. Od tamtego czasu nie ryzykujemy. Karma, do której Astor usilnie próbuje się dostać to: https://www.josera-sklep.pl/karma-dla-psa/gefluegel-menue.html, która przeznaczona jest dla dorosłych psów o normalnej aktywności fizycznej.

Zwracamy uwagę na kaloryczność karmy, jej przeznaczenie i przede wszystkim  skład (!!!), żeby dobrać taką, która idealnie zaspokoi zapotrzebowanie naszego “malucha” na energię. Co nie jest prostym zadaniem przy tak wybrednym psie!

Jeśli macie swoje pupile – nie zapominajcie, że tylko jedzenie bez zawartości zboża, z najlepszymi składnikami i odpowiednimi wartościami odżywczymi zapewni im zdrowie na długie lata.

 

Dodaj komentarz