Czego nauczyłam się po wyprowadzce?

Wciąż nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko leci – mija kolejny już miesiąc, gdy mieszkam bez rodziców. Choć z początku nie było wcale łatwo to dzisiaj powoli już potrafię dostrzec, że przez ten krótki okres bardzo wiele się nauczyłam, przede wszystkim o sobie samej. Moja sytuacja jest nieco inna od innych, ponieważ to nie ja się wyprowadziłam a zrobili to moi rodzice. Tym samym zostałam w domu rodzinnym, co na pewno nieco ułatwiło sprawę komuś, kto tak jak ja trudno znosi zmiany i ma syndrom dziecka autystycznego.

Moi rodzice systematycznie wywozili swoje rzeczy aż nagle mieszkanie zrobiło się przeraźliwie puste. Myślę jednak, że stworzę o tym osobny wpis, ponieważ musicie mi uwierzyć na słowo, ale z powodu bardzo głębokich więzi łączących mnie z rodzicami, z początku trudno było mi się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości.

 

O ciekawych ludziac

Czego nauczyłam się przez te kilka miesięcy?

  1. Życie jest drogie. To prawda oczywiste i każdemu ( a przynajmniej tym z Was, którzy utrzymują się samodzielnie) dobrze znana. Jednak dla mnie tempo topnienia środków na moim koncie przeznaczonych na niezbędne do życia produkty jest zastraszające. Dopiero teraz widzę, jak trudno jest gospodarować domowym budżetem i dostrzegam ceny na półkach. Odzwyczaiłam się od wrzucania do koszyka wszystkiego bez zastanowienia i trzy razy zastanowię się przed zakupem. Wciąż uczę się życia na własny koszt i idzie mi co raz lepiej.
  2. Nie marnować jedzenia. Właściwie wiąże się to bardzo z poprzednim puntem. Mieszkając z rodzicami nie miałam oporów by wyrzucić jedzenie (!!!) do śmieci. Robiłam często za duże zakupy, kupowałam dużo produktów, które później popsute lądowały w koszu. Dzisiaj uważnie planuję wizytę w sklepach. Nie wkładam do koszyka niepotrzebnych produktów, bo raz że jestem typową poznańską złotówą, a dwa że dużo trudniej wyrzucić coś za co sam zapłaciłeś. Nauczyłam się szacunku do pieniędzy
  3. Organizacja pracy. Nie wierzę, że mieszkając z rodzicami często powtarzałam ‘nie mam czasu’. Czym była tak zajęta? Zabijcie mnie – nie wiem. Siedzeniem na fejsie i oglądaniem głupich seriali. Dzień przelatywał mi przez palce a pod koniec okazywało się, że nie zrobiłam niczego produktywnego. Obecnie po pracy potrafię zorganizować sobie tak czas, że mam go aż nadto. Starcza mi go na zrobienie zakupów, ugotowanie obiadu, w międzyczasie wstawienie prania, a czasem na kawę z koleżanką i przyjęcie dodatkowych zleceń. Im więcej mam obowiązków tym lepiej działam.
  4. Ustępstwa. Mam trudny charakter. Ciężko ze mną wytrzymać i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Zarówno brat, jak i rodzice mieszkali ze mną przez 24 lata, znali moje przyzwyczajenia dziwactwa i znosili humory. Po ich wyprowadzce musiałam nauczyć się wspólnego życia na jednej powierzchni z moim M. Wierzcie mi, że pomimo długiego stażu to była trudna próba. Jednak to, co wiem dzisiaj i dzięki temu jestem mądrzejsza niż jeszcze kilka miesięcy temu to to, że kompromis jest rzeczą świętą. Jeśli ja nauczyłam się ustępować to każdy z Was może.
  5. Rodzice zawsze będą Twoimi rodzicami, nieważne gdzie są. Kolejna banalna kwestia, ale bałam się, że po naszym oddzielnym zamieszkaniu każde z nas pójdzie w swoją stroną. Wspólne mieszkanie do czegoś zobowiązuje, ale w dorosłym życiu musisz sobie radzić sam. Niby tak, ale w moim przypadku nic się nie zmieniło. Rodzice są ze mną w każdej chwili i rozmawiamy ze sobą codziennie. Czas przeciąć pępowinę – możecie pomyśleć. A ja Wam powiem, że nie.

Dodaj komentarz