Jaka byłam w liceum i największy błąd, jaki popełniłam w relacjach z przyjaciółką

Ponad 10 lat temu rozpoczynałam szkołę średnią! WOW! To kawał czasu, biorąc pod uwagę fakt, że czuję jakby to było wczoraj. A to  już 10 lat. Przez ten czas mogłam urodzić kilkoro dzieci, wyruszyć w podróż dookoła świata czy zrobić coś ważnego dla ludzkości, ale nic z tych rzeczy się nie wydarzyło. Skończyłam studia, znalazłam pracę, wyszłam za mąż, kupiłam dom, czyli norma dorosłego życia. Jednak, gdy głębiej się nad tym zastanawiam, to widzę, że zmieniło się bardzo dużo we mnie, w mojej głowie, sposobie bycia. Gdyby zestawić dawną mnie, sprzed 10 lat z tą teraz, to byłyby to 2 zupełnie różne osoby. Teraz lubię siebie o wiele bardziej, jednak są cechy, których bardzo mi brakuje, ale były też takie zachowania, których dzisiaj nie powtórzyłabym i wstydzę się ich. Cieszę się z tego kim się stałam, jaką osobą jestem, jednak miały na to wpływ właśnie moje licealne czasy i błędy, które wtedy popełniłam.

Jaka byłam w liceum? Chyba niezbyt fajna. Głośna, momentami zarozumiała, kłótliwa i narwana. Te cechy najlepiej opisują mnie sprzed 10 lat. Jednocześnie byłam bardzo beztroska, optymistyczna, radosna i towarzyska – tego brak mi najbardziej.  Gdy sięgam pamięcią do tamtych dni, to wiem, że bardzo lubiłam ten okres w moim życia. Dużo się działo, nawiązywały się pierwsze przyjaźnie, robiliśmy plany na przyszłość i razem przeżywaliśmy te beztroskie, szalone chwile. Mieliśmy poczucie, że możemy wszystko i chcieliśmy osiągnąć wiele. Liceum to także czas pierwszych miłości, kłótni, rozczarowań i poważnych pomyłek. To one kształtowały nasz charakter i robiły z nas dorosłych. Nigdy nie zapomnę tych wspaniałych momentów, planowania przyszłości i myśli, że świat stoi przed nami otworem, tych szalonych imprez i czasu spędzonego razem. Niestety nie wszystko było kolorowe, bo byliśmy młodzi, głupi i tak naprawdę o wielu sprawach nie mieliśmy pojęcia. Przynajmniej ja nie miałam.

Wielu z Was nie polubiłoby mnie w tamtym okresie. Potrafiłam być naprawdę okropna. Chyba czasami przypominałam te wredne dziewczyny z amerykańskich filmów. Teraz jest mi wstyd, może dlatego, że dojrzałam i zmieniłam się. To, co zmieniło się najbardziej to mój stosunek do ludzi. Nie zaprzyjaźniam się już z każdym, nie jestem tak otwarta, nie szastam słowem “przyjaciel”, potrzebuję czas żeby przekonać się do nowej osoby, a jednocześnie mam w sobie dużo większą sympatię i zrozumienie dla innych. Co najważniejsze, jestem dużo bardziej lojalna i mniej porywcza. Teraz, gdy patrzę na to z perspektywy czasu, wiem, że moja wcześniejsza postawa była powodem największego błędu, jaki popełniłam w liceum w sferze relacji przyjacielskich.

Wiecie, co zrobiłam? Odwróciłam się od mojej przyjaciółki, gdy mnie potrzebowała. Odcięłam się, zerwałam kontakt. JUŻ! Powiedziałam to głośno. Przyznałam się, chociaż nadal się tego wstydzę. Gdybym wtedy bardziej przypominała siebie z teraz, to nigdy by się nie wydarzyło. Ja jednak dałam ponieść się emocjom, nowym znajomościom i zrobiłam to, czego nie powinien zrobić żaden przyjaciel. Co gorsze, zrobiłam to w najgorszy możliwy sposób. Bez rozmowy, wysłuchania czy wyjaśnienia – po prostu odwróciłam się od Niej i w trudnej sytuacji wybrałam kogoś innego. Dlaczego? Bo tak było łatwiej? Wygodniej? Bo nie umiałam zachować się w porządku? Bo nie wiedziałam, jak powinna zachować się dobra przyjaciółka? Bo mi się nie chciało? Bo uległam emocjom? Nie wiem.Straciłyśmy kontakt, którego mi brakowało i szybko za nim zatęskniłam. Potem było już za późno.

Nie mam pojęcia, co wtedy mną kierowało, ale wiem, że tamta sytuacja dużo mnie nauczyła. Wiecie, co dało mi jeszcze więcej do myślenia? Że ta sama przyjaciółka wybaczyła mi kilka lat później. To jest coś, czego do teraz nie potrafię – wybaczanie, zapominanie, ruszanie naprzód. A Ona właśnie udzieliła mi tej lekcji, dzięki której dzisiaj jestem mądrzejsza. Pewnie o tym nie wie, pewnie dowie się z tego właśnie wpisu, ale to Ona sprawiła, że po tamtej sytuacji zaczęłam z większą starannością dbać o ważne dla mnie relacje z przyjaciółmi. Wiem, że dzisiaj nigdy w życiu nie zachowałabym się w ten sposób. Nie zaprzepaściłabym przyjaźni w imię krótkotrwałej znajomości. Nigdy nie odwróciłabym się od bliskiej mi osoby bez powodu.

Chociaż wydarzyło się to 10 lat temu, to poczucie winy, straconego czasu i wstydu zawsze siedzi mi gdzieś z tyłu głowy. Szczególnie wtedy, gdy uzmysłowię sobie, ile wtedy straciłam i jakie mogłam mieć wspomnienia, gdyby to się nie wydarzyło. Ale widocznie to musiało się stać, żebym ja dojrzała i stała się lepszą osobą.

Nie róbcie tego, co ja. Bądźcie dobrymi przyjaciółmi od razu 🙂 Ja musiałam się tego nauczyć.

PS: Dziś ciągle się przyjaźnimy 🙂

 

Dodaj komentarz