Gdy brakuje mi motywacji…

a brakuje mi jej bardzo często. Nie jestem w stanie zliczyć tego, jak często mój nastrój waha się od totalnej euforii, po stany totalnej rezygnacji i przygnębienia. Absolutnie nie potrafię wytłumaczyć z czego to wynika, jednak tak właśnie jest. Bardzo często brakuje mi motywacji, wyciszenia, wewnętrznego spokoju, optymizmu oraz umiejętności cieszenia się z małych rzeczy. Już od dłuższego czasu obiecuję sobie zmienić całkowicie swoje nastawienie i podejście do życia. Wiem, że wiele zależy od naszej postawy, a pozytywne myślenie może bardzo dużo zmienić. I nie jest to tylko puste gadanie, bo całkowicie sprawdza się w moim życiu. Jednak bardzo często dużo trudniej jest teorie przełożyć na praktykę.

Wiecie doskonale, że wkurza mnie coaching i dlatego nie motywują mnie żadne pompatyczne frazesy rzucane przez każdego na każdym możliwym medium. Działa to na mnie drażniąco i na pewno nie pomaga mi zmienić mojego nastawienia. Daleko mi do optymistki, dużo częściej mam poczucie beznadziei niż radości z życia, chociaż naprawdę nie mam ku temu powodów. Bardzo często brakuje mi motywacji do pracy, działania czy nawet cieszenia się z małych rzeczy. Obiecuję sobie, że nie będzie się to powtarzać zbyt często i powoli się tego uczę. Naprawdę staram się, żeby moje życie rzadziej przypominało sinusoidę emocjonalną, a było pełne pozytywnych emocji. Dziś wiem, że szczęście to raczej kwestia wyboru, nie przypadku. Możesz zdecydować czy chcesz być szczęśliwym spokojnym człowiekiem, czy kłębkiem nerwów, którym ja jestem. To długa droga, wymagająca pokory, zrozumienia dla siebie i świata, a czasem także przyjęcia tego, co los nam daje. Nie zawsze będzie łatwo, wiem to, ale muszę też dowiedzieć się w jaki sposób sobie z tym poradzić, gdzie szukać motywacji, inspiracji, energii i sił, żeby naprawdę PRZEŻYĆ swoje życie, nie tylko egzystować.

Właśnie dlatego skupiam moje działania i codzienność na tym, co sprawia mi radość. Staram się  karmić swoją głowę tym, co dobre i wartościowe. Nie jestem w tym dobra, dopiero się uczę, co robić, żeby umieć cieszyć się swoim życiem.

Motywację dają mi przede wszystkim wyjazdy. Gdziekolwiek, nieważne na jak długo. Zmiana otoczenia pozwala mi zdystansować się od tego, co otacza mnie na co dzień. Jeśli jedziemy dużą ekipą, budujemy wspólne wspomnienia, do których wracam, gdy mam spadek energii. Nic nie sprawia mi większej przyjemności niż czas spędzony z przyjaciółmi. Rozmowy przy drinku, klimatyczna muzyka, wspólne śmiechy, gotowanie to coś, dzięki czemu łatwiej mi później cieszyć się z małych rzeczy. Właśnie dlatego to właśnie lato jest moją ulubioną porą roku i to właśnie latem jestem najszczęśliwsza.

Jednak nie w tym rzecz. Chcę być szczęśliwa każdego dnia. Dlatego szukałam innych sposobów, żeby karmić swoją głowę pozytywnymi myślami i doznaniami. I dzisiaj wiem, co zrobić,  żeby nie tylko zmienić swój nastrój, ale przede wszystkim nastawienie każdego dnia. Dużo czytam, bo czytanie to coś, dzięki czemu mogę się na chwilę wyłączyć. Mam tak mało czasu, że staram się wybierać tylko te książki, które mnie uspokajają, pozwalają się rozwijać lub uczą czegoś nowego.  Mądrze wybieram tytuły, bo chcę, żeby biblioteczka w naszym nowym domu była pełna wartościowych pozycji.

Wyciszają mnie i motywują rozmowy. Jednak nie z każdym, jednak jest kilka osób, które potrafią mi dać prawdziwego życiowego kopa. Mój mąż to osoba, która cieszy się z tego, co ma, nigdy nie narzeka i wierzy, że wszystko mu się uda – w tym jesteśmy całkowitym przeciwieństwem. Właśnie dlatego nasze częste rozmowy motywują mnie i sprawiają, że wierzę, że dam radę, cokolwiek by to nie było. Są jeszcze 2 osoby, dzięki którym mogę spojrzeć na swoje życie nieco inaczej. Od dobrego przyjaciela usłyszałam niedawno długi wywód o tym, że powinnam doceniać to, co mam, bo mam naprawdę dużo. Jego lekcje i próba zmiany mojego nastawienia kończyły się moimi łzami, jednak dały mi dużo do myślenia. Moje długie i refleksyjne rozmowy z jedną z przyjaciółek sprawiają, że jest mi dużo łatwiej, gdy mam spadek energii. Jesteśmy na bardzo podobnych etapach życiowych, dzięki czemu doskonale się rozumiemy. Zdarza się, że razem wylewamy swoje żale i narzekamy, jednak wzajemnie się też motywujemy. Poczucie, że masz obok siebie osobę, która ciągnie Cię do góry, jest wspaniałe.

Dużo się mówi o duńskim hygge, jednak ja próbuję hygge znaleźć w swojej codzienności. Dlatego teraz zaparzam liściastą herbatę, dodaję do niej kawałki owoców i delektuję się smakiem z ulubionego kubka. Włączam ulubiony serial, przykrywam stopy kocem i odliczam do Świąt. Cieszę się, że pierwszy raz od roku mam czas na chwilę odpoczynku i lenistwa. Przeglądam strony o urządzaniu wnętrz, wyszukuję dodatków, mebli i to pochłania mnie bez reszty. Już nie przejmuję się tym, że pewnie kasy zabraknie, żeby wszystko było dopieszczone tak jak bym chciała. Trudno, zrobi się później. Dobra kolacja z mężem na mieście czy planowanie aktywnych weekendów jest tym, co daje mi energię każdego dnia w pracy.

Gdy brakuje mi motywacji powtarzam sobie, że mam jedno życie do przeżycia. Ale, jeśli przeżyje się je mądrze, to ono wystarczy. Nie chcę marnować czasu, nie chcę wpuszczać do głowy złych emocji i nastawienia, by za kilkanaście lat nie żałować niczego. Nie chcę, żeby mi się nie chciało. Nie chcę odpuszczać czy rezygnować z tego, co może dawać mi szczęście. I cholera, nawet jeśli będzie to sushi czy nowa bluzka za ostatnią kasę w portfelu, to trudno. Małe rzeczy sprawiają, że mam siły, żeby wstać do pracy, robić swoją robotę najlepiej jak potrafię, zarabiać pieniądze, a potem cieszyć się życiem.

 

 

One comment

  1. Marta says:

    To prawda strasznie trudno nauczyć się doceniać to co się posiada i patrzeć optymistycznie na świat, jednak z odpowiednimi osobami wokół i chęcią własną jest to zdecydowanie łatwiejsze, wiem z doświadczenia 🙂
    I tak warto sobie przypominać, że życie jest jedno i należy zrobić to trochę tak jak mówią niektóre memy…, przeżyj je tak abys na końcu mógł/mogła powiedzieć nie żałuję niczego.. K.. A było zajebiscie, wykorzystane w pełni
    😉😉😉

Dodaj komentarz