Bądź swoim priorytetem

Nie pamiętam od kiedy mam w sobie taką ostrożność w kontaktach z innymi ludźmi. I nie, nie chodzi mi o nawiązywanie z nimi relacji, ale ich utrzymanie. Czasem trudno jest mi uwierzyć w to, że ktoś może chcieć się ze mną kumplować tylko ze względu na to, jaka jestem. Ciągle zastanawiam się, czy jestem wystarczająca. Wystarczająco fajna, zabawna, towarzyska, wyluzowana, żeby ludzie chcieli ze mną spędzać czas. Wiem, że kilku z nich chce, jednak nie do końca umiałabym wskazać dlaczego. Nie wiem, skąd brak we mnie tej pewności siebie, ale on jest i tkwi gdzieś mocno zakorzeniony. Jestem typem, który potrzebuje głaskania po głowie i zapewnień, że wszystko jest dobrze. Jeśli ktoś nie odzywa się do mnie przez dłuższy czas, zastanawiam się, czy czasem nie jest zły, czy go nie uraziłam. Staram się być w stałym kontakcie z bliskimi znajomymi i wiedzieć, co u nich. Wydaje mi się, że tak powinni postępować przyjaciele. Może dlatego, gdy już z kimś się przyjaźnię, to próbuję to utrzymać za wszelką cenę. Przynajmniej do niedawna. Do czasu, gdy zaczęłam zauważać, że ważniejsi są wszyscy, tylko nie ja.

Dobierałam słowa tak, żeby nikogo nie urazić. Zawsze starałam się robić wszytko, żeby dogodzić innym, często kosztem własnego samopoczucia. Nie wiem, w jaki sposób z silnej i asertywnej kobiety, stałam się niepewna. Siebie i własnej wartości, którą odzyskałam tak naprawdę po urodzeniu córki. Do jej pojawienia się na świecie, to potrzeby innych były ważne, nie moje. Aż nagle zaczęło docierać do mnie, że to nie ma sensu. Nie muszę przecież zawsze zgadzać się na wszystko. Nie jestem w stanie uszczęśliwić i dogodzić każdemu, nieważne jak bardzo bym tego chciała. Przychodzi w życiu taki czas, w którym musisz postawić na siebie i być trochę egoistką. Wciąż uczę się tego, żeby nie przejmować się wszystkim tak bardzo. Postawić siebie i swoich najbliższych na pierwszym miejscu. I dokonać wyboru, co jest ważniejsze – moje szczęście czy próba zadowolenia wszystkich dookoła.

Wyobraź sobie taką sytuację. Masz ochotę spędzić wieczór w domu z winem i dobrym filmem. Nagle dzwoni koleżanka i namawia Cię na wspólne wyjście na imprezę. Początkowo odmawiasz i kłamiesz, że źle się czujesz do momentu, gdy słyszysz irytację w jej głosie. Boisz się, że koleżanka się obrazi, więc Twój opór zaczyna słabnąć i po chwili rzucasz “OK”. Jesteś zła na siebie, że robisz coś wbrew sobie, że znów potrzeby innych są ważniejsze niż Twoje, ale szykujesz się i wychodzisz.

Ja byłam tą osobą, która chciałaby zostać w domu. A pewnie wyszłabym, chociaż nie cierpię chodzić do klubów, ale bałabym się, że ktoś się na mnie obrazi. Dopiero teraz widzę, że w zdrowej relacji obie strony respektują swoje potrzeby. To tak samo jak z umawianiem się na kolację- przyjaciółka chce sushi, Ty pizzę. Co robicie? Idziecie na kompromis, a nie pakujesz w siebie surową rybę, od której Ci niedobrze. Dobra relacja pomiędzy ludźmi polega na WZAJEMNOŚCI. Wzajemnym szacunku, zainteresowaniu i rozumieniu swoich potrzeb. Jeśli czujesz, że tego brakuje, to nie jest nic wartościowego. Nie można wszystkiego podporządkować innym osobom. Czasem, żeby czuć się dobrze sam ze sobą i być szczęśliwym, musisz być trochę egoistą.

Chciałabym, żebym umiała tak naprawdę być dla siebie priorytetem. Chciałabym nie myśleć, co powiedzą inni, nie ważyć słów z obawy, że kogoś urażę, że mnie ktoś źle zrozumie. Nie chcę przepraszać kogoś za to, co zrobiłam a było dobre dla mnie, lub przepraszać tylko dlatego, że ktoś tego ode mnie oczekuje. Nie chcę zadowalać innych kosztem siebie. Nie chcę robić czegoś wbrew sobie, tylko po to, żeby utrzymać znajomość. Jeśli do tego by doszło – to nie jest warte. I chociaż ja to wszystko wiem, z wielu rzeczy zdaję sobie sprawę, to wciąż się tego uczę. Potrzeba mi większej asertywności i pewności siebie, żeby przestać przejmować się tym, co powiedzą inni.

Dodaj komentarz