Australijczyk i Berneńczyk w jednym domu

Mały berneńczyk w domu, czyli pierwsze chwile Neli

Poznajcie Nelę – berneńskiego psa pasterskiego, który od ponad miesiąca jest nowym członkiem naszej rodziny. Nela jest przesłodka, co widać na załączonym obrazku, ale… nie dajcie się zwieść jej urokowi, bo to prawdziwy mały szatan:).

Precyzując – Nela, podobnie jak Astor zamieszkała z moimi rodzicami, jednak staram się być maksymalnie obecna w jej wychowywaniu, dlatego cały czas będę mówiła o niej, jako o moim psie. Zresztą zarówno Astor, jak i teraz Nela są naszymi wspólnymi psami, które traktujemy jak członków rodziny.

To ja namówiłam mamę na drugiego psa. To ja sprawiłam, że Nela jest z Nami. To dzięki mnie Nela jest Nelą. Przyznaję zatem szczerze – to ja jestem winna całemu szaleństwu, które ogarnęło dom rodziców i trwa od miesiąca. Każdy kto miał szczeniaka doskonale wie, co to oznacza – nieprzespane noce i ciągła troska o malucha, który ma niekończące się pokłady energii. Taką dawkę dodatkowych przeżyć zafundowałam rodzicom. Dlaczego? Dlatego, że po pierwsze dom bez psa nie jest prawdziwym domem. Po drugie – uważałam, że to fantastyczny pomysł, żeby Astor miał towarzyszkę. W końcu psy są zwierzętami stadnymi, a on jak mało który pies nie lubi samotności.

 

Pamiętam Astora, naszego australijczyka jako szczeniaka i obserwuję Nelę. Te dwa pasterskie psy są tak skrajnie różne, że ciekawe jest porównywanie ich. Astor był psem bardzo strachliwym i wycofanym. W pierwszych dniach siedział smutny w kącie i wyglądał naprawdę na nieszczęśliwego. Nela jest jego przeciwieństwem. Jest radosna, odważna i tak rozbrykana, że nie sposób jej upilnować. Pierwsze chwile w nowym domu spędziła na zaczepianiu się w starszego brata, który znosił to raczej cierpliwie, chociaż nie od początku zapałał miłością do natrętnej małej, czarnej kulki. Przyznaję, że w pewnym momencie pomyślałam – “co ja zrobiłam, to był błąd”, gdy nasz aussik pierwszego dnia postawił się agresywnie na Nelę.

Astor i Nela – jak im się wspólnie żyje?

Jak jest teraz? Astor i Nela są razem ponad miesiąc. I ten miesiąc wystarczył, żeby Astor zaakceptował małego berneńczyka w swoich progach. Co więcej, nie tylko zaakceptował, ale też stał się jego prawdziwym kompanem. Nela i Astor piją, i jedzą z jednej miski. Astor odstąpił jej swoje ulubione zabawki i miejsce w kuchni. Początkowe warczenie i ujadanie na rozbrykaną Nelę, zamieniło się w radosne szczekanie i zachęcanie do zabawy. Natomiast uciekanie przed szczeniakiem zamieniło się we wspólne spędzanie czasu i przybieganie na zawołanie. Gdzie jest Nela, tam jest Astor. Jeśli tulisz jednego, masz pewność, że zaraz drugi przybiegnie i wepchnie Ci gdzieś swój pysk. Nela bacznie obserwuje Astora i widać, jak  naśladuje jego zachowania. To niesamowite! Z kolei Astor pragnie pokazać się z jak najlepszej strony przed swoją młodszą siostrą. Psy nauczyły się żyć razem, ale potrzebują też czasu dla siebie.

Gdy Astor ma dość małej odchodzi w kąt. Niestety Nela jest na etapie, podczas którego rzadko kiedy chce dać spokój swojemu starszemu bratu. Mam wrażenie, że powoli stają się dobrymi kumplami, takimi prawdziwymi.

  

2 psy – podwójne szczęście czy podwójny kłopot?

“Po, co Twoim rodzicom 2 psy?” – to pytanie, które słyszałam dość często. Wiecie, co na to odpowiadałam? Po, co rodzicom 2 dzieci? Po, co mieć rodzeństwo? Żeby nie być samotnym. Żeby było weselej.

A czy rzeczywiście to się sprawdziło? Jak to jest z dwoma psami w domu? Czy jest tak źle, jak wszyscy straszyli, że będzie?

Po pierwsze – już jeden pies to OGROMNY obowiązek. Przy drugim psie trzeba liczyć się z podwójnymi kosztami   związanymi z wizytami u weterynarza i jedzeniem. Ale czy drugi pies to takie duże dodatkowe obciążenie? Będąc szczera – nie wydaje mi się. Jeśli masz odpowiednie warunki, to wcale nie widać dużej różnicy. Pomijając spacery, podczas których utrzymanie dwóch dużych psiaków może być trudnością.

Kiedyś nie mieliśmy właściwych warunków nawet dla naszego Australijczyka. Obecnie rodzice stworzyli sobie swoją małą farmę pod Poznaniem, więc drugi pies nie jest ogromnym problemem. Kłopotliwe jest same wychowanie małego szczeniaka i nauczenie go właściwego zachowania się w domu, jednak jest to kwestia kilku tygodni. Całymi dniami psy potrafią zająć się same sobą, czyli spać lub bawić się. Wierzcie mi – nie ma bardziej rozczulającego widoku. Może być, że teraz moja mama powiedziałaby, że są chwile zwątpienia, w których może nawet trochę żałuje, że wzięła drugiego psa. Jednak jestem niemal pewna, że dużo częściej jest szczęśliwa. Ja też jestem szczęśliwa, że ich do tego namówiłam. Nie mogę się doczekać długich zimowych spacerów z tą dwójką. To trochę jak z dziećmi. Z jednym jest już fajnie, ale z 2 to prawdziwa radość!

2 psy to podwójna radość. 2 razy więcej lizania po twarzy, 2 razy więcej tulenia, 2 razy więcej cierpliwości. To również 2 razy więcej sprzątania kłaków i 2 razy częstsze mycie podłogi, bo śladu łap dwóch psów na jasnych płytkach nie sposób nie zauważyć. Czy warto? Jeśli możesz, to chyba ostateczne warto. Uśmiechnięte pyszczki wynagradzają wszystko. I tak sobie żyją Astor – australijczyk i Nela – berneńczyk w jednym domu.

Dodaj komentarz