3 powody, dla których jesień nie jest taka zła

Chociaż kalendarzowe lato skończyło się już jakiś czas temu, to prawdziwa jesień wciąż do nas nie zawitała (na szczęście!). Zamiast tego mamy przepiękną słoneczną pogodę, temperaturę jak podczas rozpoczynającej się wiosny i złote liście spadające z drzew. Coś wspaniałego! Jednak usłyszałam dziś informacje, że te ciepłe dni mają się ku końcowi i będziemy musieli stawić czoła listopadowej pogodzie. Jednak ta jesień, którą wszyscy kojarzymy z deszczem, zimnem i wszechogarniającym depresyjnym nastrojem wcale nie musi być taka zła!

photo-1414788020357-3690cfdab669

1. Pierwszy powód, który jesień czyni znośną to wieczory spędzane przy filmie, pod kocem z kubkiem herbaty. To jest ta pora roku, w której właśnie na to najczęściej mam ochotę. Robię popcorn, parzę herbatkę, biorę faceta pod rękę i wpełzam pod koc, żeby spędzić wieczór przy dobrym filmie. Najlepiej gdyby na zewnątrz była ulewa i wiał wiatr. Absolutnie nic i nikt nie jest w stanie wtedy wyciągnąć mnie z domu. Uwielbiam te chwile. Cisza i spokój. Zaczynają się nowe sezony naszych ukochanych seriali, mamy więcej czasu dla siebie, książki czekają na przeczytanie i mamy pretekst,by odmówić wyjścia na imprezę, gdy znajomi nas wyciągają a nam się tak naprawdę, naprawdę nie chce (spróbujcie wymigać się od wyjścia w sobotni wieczór latem!).  Taki scenariusz ma w sobie coś absolutnie magicznego. Jesień jest dla mnie czasem przestoju, wyciszenia i odpoczynku po zwariowanym okresie wiosenno-letnim. A, co najważniejsze -jesień to okres, w którym odliczam dni do ŚWIĄT! Jestem totalną fanatyczką BOŻEGO NARODZENIA i już nie mogę się doczekać, gdy wprowadzę świąteczną atmosferę do mojego samochodu w postaci płyty z cudownie świąteczną muzyką!

2. Drugi powód, dla którego jesień jest całkiem fajna są…zupy. Tak zupy! Kocham wszelkiego rodzaju gęste, zupy kremy. Najlepiej takie rozgrzewające, które jemy zaraz po przyjściu z zimnego dworu. No cudowna sprawa. Nie pasuje mi jedzenie zup latem. No bo jak? Za ciepło. Chłodników nie lubię, więc na moje ulubione zupy czekam do jesieni. I już od października rozpoczynam sezon na gęsty krem z pomidorów i papryki. Dodajmy do tego zupkę węgierską oraz moją ulubioną “diabelską polewkę” z czeskiej restauracji w Poznaniu i zimna, szara jesień nam nie straszna.

3. Trzeci powód, dla którego jesień nie jest taka zła to zmiana garderoby. Takie banalne, a ile sprawia radości. Jesienią nie mogę doczekać się noszenia krótkich spodenek oraz lekkich sukienek, za to latem czekam aż założę grube, ciepłe swetry, ukochane botki i szale. We wrześniu zaczynam swoje “garderobiane” porządki. Wszystkie letnie ciuchy chowam na dno szafy, a wyciągam swoje ukochane swetrzyska, kupuję nowe jesienne botki i od razu jest przyjemniej! Nie żeby każdy powód do zakupów nie był dobry, ale zmiana pory roku na pewno zmusza nas do nich! 🙂

To są moje 3 powody, dla których jesień nie jest taka zła! A jak z Wami? Lubicie czy jesteście totalnymi miłośnikami lata?

2 comments

  1. Izkus says:

    Jeszcze nie przeczytałam, ale jestem zdziwiona, że nie ma wśród powodów: jesienne menu w Mexicanie. Co prawda nigdy go nie widziałam, ale skoro istnieje, to ten powód też musi być dobry.

  2. Izkus says:

    A co do jesiennych warunków i zamiłowań: właśnie od wczoraj czeka na mnie zupełnie nowy KOC Z RĘKAWAMI! 😀 Spodziewam się razem z nim odkrywać zupełnie nowy wymiar jesieni.

    Z kolei w odniesieniu do samej pory roku: uwielbiam też spacery w tym czasie. Nieważne, czy we mgle i w deszczu, chociaż oczywiście najpiękniejsze są te w czasie, gdy słońce nadal świeci, ale liście wciąż są złote. Po takim spacerku zupa i kocyk cieszą podwójnie!

Dodaj komentarz