3 powody, dla których nigdy nie będę FIT w 100%

Bycie FIT, jedzenie sucharów i otrębów stało się jeszcze większą modą niż selfie w lustrze. Umówmy się, nie mam nic przeciwko zdrowemu odżywianiu i trybu życia, ale wszystko ma swoje granice. Dlatego uwierzcie mi, że nie mam ochoty oglądania fotek z siłowni, zdjęć brzuchów czy nieudolnie wykonanych owsianek, które swoją drogą wyglądają jakby ktoś je przed chwilą zwrócił.  Nie mogę też słuchać wyznawczyń Ewy Chodakowskiej ani tych wszystkich ekspertów od zdrowego odżywiania, których ostatnio jest jak grzybów po deszczu.  Dlaczego? Bo jeśli ktoś prowadzi lub chce prowadzić zdrowy tryb życia to po prostu to robi. Dla siebie, a nie próbując nawrócić innych.

Po przemyśleniach zdałam sobie sprawę, że osobiście nigdy nie będę FIT w 100%. Dlaczego? Oto moje 3 powody!

1. Nie jara mnie siłownia

Wcale a wcale. Bez bicia mogę się przyznać, że moim ulubionym zajęciem w wolnym czasie nie jest wylewanie z siebie siódmych potów na siłowni. Ani żadnych potów. Wiem na pewno, że prędzej obejrzę teledyski na youtube niż rozłożę matę by poćwiczyć killera czy skalpel. Taka jest prawda. Nie piszcie, że sport i wysiłek fizyczny pozwala uwolnić endorfiny i daje satysfakcję, bo mi nie daje.  A wiem, bo próbowałam. Miałam karnet na siłownię, chodziłam nawet regularnie. Ćwiczyłam z Mel B i wiecie co? Mnie to strasznie nudzi. To nie tak, że nie jestem wytrwała, poddawałam się. To było po prostu tak nudne, że ze znużeniem patrzyłam aż minie czas na ćwiczenia. Nie poczułam po prostu tego. Może kiedyś. Kto wie, bo może znowu w styczniu stwierdzę, że rok 2015 będzie FIT rokiem dla Kasi.

2. Hamburgery zjadam ze smakiem

Pewnie do momentu, gdy nie pokażę tutaj swojej twarzy będziecie myśleć, że mam kompleksy, ważę 150kg i opycham się żarciem z fast foodów. Otóż- NIE. To nie tak. Uwielbiam warzywa, kocham owoce i nie wyobrażam sobie bez nich posiłków. Śledzę na Instagramie konta z ciekawymi i zdrowymi przepisami, ale jednocześnie nie odmówię czasem niezdrowego jedzenia. Nie czuję odrazy na widok majonezu, białego pieczywa, słodyczy, frytek czy alkoholu. Nie mam parcia, by na śniadanie zjadać owsiankę, zamiast jajecznicy na masełku. Za bardzo cenię jedzenie i dobre smaki, by odmawiać sobie przyjemności. Oznacza to jednocześnie, że niechętnie jem w przydrożnej budzie z kebabem, ale już do arabskiej knajpki z największą przyjemnością się wybiorę!

3. Jestem leniem

Najbanalniejszy z powodów, ale w 100% prawdziwy. Może ładniej zabrzmiałoby gdybym napisała, że brak mi samodyscypliny, ale nie. Ja jestem po prostu zbyt leniwa. Wątpię, czy dałabym radę wstawać codziennie wcześniej tylko po to, by zrobić sobie zdrowe przekąski na cały dzień do pracy lub by iść pobiegać o 5 nad ranem. Niee, to nie ja. Jeśli jestem na mieście i jestem głodna to wierzcie mi, że nie będę bronić się przed tym, by wejść gdzieś na dobry obiad. Znam siebie i wiem, że nie chciałoby mi się również przestrzegać czasu jedzenia regularnych 5 posiłków dziennie. To nie dla mnie.

 

To są moje osobiste 3 powody, dla których nigdy nie będę FIT w 100%. Nie mówię, że to jest dobre i, że nie należy zdrowo żyć, ale nadal będę podtrzymywać swoje zdanie, że wszystko w granicach rozsądku.  To, że nie do końca przestrzegam wytycznych wszystkich guru od zdrowego odżywania nie oznacza wcale, że jem byle co i całe dnie spędzam przed telewizorem.  Pamiętajcie, że wszystko jest dla ludzi i nie można popadać w przesadę! 🙂

 

 

One comment

  1. Izkus says:

    Nie wiem, co Ci napisać na ten temat, bo ja tam wyznaję życiowo, że każdy lubi sport, jak odkryje, co mu się faktycznie podoba 😛 No ale jestem w tych nawiedzonych, którym sprawia to przyjemność, więc jestem nieobiektywna 😀

    A być 100% fit nie musisz, tak długo jak dobrze się z tym czujesz. :*

Dodaj komentarz