Gdzie zjeść w Zakopanem?

Już trochę czasu minęło odkąd wróciliśmy z Tatr. Zwlekałam z tym wpisem, ponieważ dałam się wciągnąć w wir pracy i innych obowiązków. I jak zwykle to, co sprawia mi największą przyjemność musiało na chwilę usunąć się w kąt. Niestety będzie tak przez najbliższy czas, jednak nie czas na przykre wiadomości. Dzisiaj przychodzę do Was z moim i Waszym ulubionym tematem – jedzeniem. Tym razem zaproponuję Wam miejsca, w których dobrze zjecie, gdy przyjdzie Was ochota na wyjazd do Zakopanego. To, co? Tylko nie zgłodniejcie.

Jeśli zastanawiacie się gdzie zjeść w Zakopanem to z ręka na sercu polecam Wam:

  1. OWCZARNIA

Knajpa mieszcząca się w sercu Krupówek, z której zapachy czuć już z daleka. Wszystko dzięki ogromnmu grillowi ustawionemu przy wejściu do knajpy. A na nim grillują się już baranie szaszłyki i smażą ziemniaki. Pachnie obłędnie. Byłam tak głodna, że miałam wrażenie, że jestem w stanie zjeść wszystko. Ostatecznie ja decyduję się na pieczeń baranią, z kluskami i sosem grzybowym a Marcin wybiera ogromnego szaszłyka z baraniny. Czyli jak dla mnie typowo – są góry, to i barany jemy. Próbuję sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek wcześniej jadłam baraninę i jestem niemal prawie pewna, że ten smak jest mi znany.

sdr

Jak dla mnie porcja szaszłyka jest ogroomna. Z całą pewnością jest w stanie zaspokoić głód dorosłego mężczyzny. Ale jeśli jednak macie nico większy apetyt zawsze możecie dopchać się pieczonymi ziemniaki z czosnkiem. Pachniały cudownie, założyć się mogę, że smakowały podobnie.

dav

Moja porcja, choć wygląda niepozornie, okazała się dla mnie zdecydowanie za duża. Nie dałam rady zjeść wszystkiego, choć pewnie dla wielu takie danie mogłoby być za małe. Nie oszukujmy się, jedzenie z gór jest ciężkostrawne, ale właśnie takie powinno być. Dla każdego, kto lubi ten rodzaj kuchni Owczarnia okaże się doskonałym wyborem. Dostaniecie tu kawał mięsa za rozsądne pieniądze. Dla mnie było ok, chociaż przez chwilę brakowało mi zieleniny. Tym,  czym Owczarnia skradła moje serce był klimat. Pamiętacie, gdy w tym wpisie pisałam Wam, że  Krupówki pozbawione są góralskiej atmosfery? Gdy weszłam do tej knajpy dostałam to, czego chciałam. Piękne drewniane stoły, dużo regionalnych bibelotów i kelnerzy ubrani w tradycyjne góralskie stroje to ogromny plus tej restauracji. Jedyne do czego mogę się przyczepić to obsługa. Fatalna. Rozumiem, że ruch, przeładowane stoliki, ale jeśli kelner na moje pytanie “co Pan poleca”, odpowiada “niech Pani sobie coś znajdzie w menu” to mi ręce opadają. Jednak dla jedzenia – warto. Zawsze staram się przymykać oko na obsługę i sprawić, żeby nie rzutowała na ocenę knajpy, w końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

2. ZAPIECEK

Kolejne miejsce zlokalizowane na Krupówkach, więc traficie bez najmniejszych problemów. Możecie mieć jednak kłopot z miejscem, bo jak wiadomo wygłodniali turyści tłumnie rzucają się na same najlepsze knajpy. No dobra, zdecydowana większość wybiera kebaba naprzeciwko. Jednak gdy ktoś lubi dobrze zjeść to trafia właśnie do Zapiecka. Dla mnie to knajpa, która idealnie trafiła w moje kulinarne gusta. Decydujemy się na żurek, kwaśnicę, gulasz jagnięcy i kurczaka nadziewanego oscypkiem. Do tego dostajemy zieleninę, ogórki małosolne i jest idealnie. W efekcie udało nam się zrobić tylko 2 zdjęcia.

dav

 

dav

 

3. SZYMKÓWKA

I wreszcie ostatni i zdecydowanie najlepszy punkt. Tym razem z Zakopanego przenosimy się do Bukowiny Tatrzańskiej, bo właśnie tam wybraliśmy się na 1 dzień i postanowiliśmy zjeść coś pysznego. Do Szymkówki lub inaczej knajpy widokowej trafiamy przez przypadek, dzięki jednej z recenzji w internecie. Gdy wchodzimy już wiem, że to jest to! Takiego miejsca szukałam przez cały wyjazd z góry. Jest pięknie, jest cudownie już na pierwszy rzut oka a z czasem okazuje się także, że jest pysznie. Kiedy wchodzimy do środka jestem pod wrażeniem wystroju. Drewno, cudowny duży kominek i przytulne wnętrze sprawia, że można tu siedzieć całymi godzinami. Już wyobraziłam sobie, gdy przyjeżdżamy tu zimą i pijemy grzane wino. Pogoda jest piękna, więc decydujemy się zjeść na zewnątrz. Tylko spójrzcie na ten widok:

 

 

sdr

 

Chyba nie skłamię, jeśli napiszę, że to jedno z najpiękniejszych miejsc, w jakim miałam przyjemność zjeść obiad. Pasące się niedaleko owce, lasy i szczyty gór to dla mnie pocztówkowy widok. Nic dziwnego, że spędziliśmy tam całkiem dużo czasu. Marcin na przystawkę wybrał oscypka na toście, ja decyduje się oczywiście na żurek ( wspominałam już, że kocham żurek?) razowy. Jest… pysznie!

dav

dav

Na danie główne oboje stawiamy na schab. Marcin zapiekany z oscypkiem i boczkiem, ja z sosem myśliwskim. Dla mnie to nie lada wyzwanie. Rzadko kiedy jem wieprzowinę

 

sdr

dav

dav

Spędziliśmy tam bardzo dużo czasu i wiem, że jeśli znów będziemy w Bukowinie to Szymkówka będzie punktem obowiązkowym. Porcje są duże, jedzenie przepyszne, ceny zadowalające a widoki piękne, więc nic tylko jechać znów i jeść!

To moje TOP 3 knajpy z naszego wyjazdu. Jeśli kiedykolwiek będziecie w pobliżu i będziecie zastanawiać się gdzie zjeść – skorzystajcie z moich propozycji. Czy ja kiedykolwiek źle Wam poleciłam?:)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz