Dipa Santi

Wiecie mam trzy wady: jestem bardzo krytyczna, leniwa i rzadko kiedy zadowolona z czegoś tak na 100%. Pewnie mam ich więcej, ale te przyszły mi na myśl. W każdym razie dzisiaj rozchodzi się o cerę, konkretnie moją cerę i jej pielęgnację. A właściwie jej brak. Tutaj kłania się moje lenistwo. Z racji tego, że nie mam większych problemów ze skórą (oprócz tego, że masa kosmetyków mnie podrażnia i sprawia, że twarz od razu robi mi się różowawo – czerwona, jak u małego prosiaka), to codziennie tylko wklepię jakiś krem i tyle. Nic więcej nie chce mi się robić. Gdy właścicielka salonu Dipa Santi próbowała przekonać mnie o cudownych właściwościach kolagenu i jego wpływie na skórę, byłam bardzo sceptyczna.

Jednak, gdy zaproponowała mi  zabieg kolagenowy na twarz i szyję zgodziłam się od razu! Głupia musiałabym być, żeby nie skorzystać! Kolagen zawarty w użytych kosmetykach produkowany i pozyskiwany jest w Polsce ze skór ryb słodkowodnych i jest w 95% spójny z ludzkim kolagenem!Brzmi nieźle, co? Dodatkowo ma nie uczulać, ani nie podrażniać skóry. No cóż, zobaczymy!

Krok 1

Za pomocą produktu Baby Care ( nie tylko dla dzieci!;D) Marta oczyściła mi twarz z resztek makijażu.

Krok 2

Gdy twarz już jest oczyszczona i gotowa do kolejnych zabiegów, przechodzimy do peelingu. Zawiera w sobie piasek magmowy koralowy, którego celem jest usunięcie naskórka a także wyrównanie kolorytu skóry (coś dla mnie!). Nie mam pojęcia czym jest piasek magmowy, ale wiem, że mnie nie piecze i to jest bardzo na plus!

Krok 3.

Peeling zmywamy wodą i na mokrą twarz Marta wklepuje i wmasowuje mi kolagen. Wierzcie mi, że zaczyna się najprzyjemniejszy moment. Możecie leżeć, chillować i oddać się cudownemu masażowi twarzy. Jednocześnie pamiętajcie o tym, że ten kolagen napina skórę i uzyskujecie efekt liftingu. Proces powtarza się trzykrotnie i dopiero podczas drugiego poczujecie, że naprawdę COŚ Wam się dzieje z twarzą. Ściema, pomyślicie. Też tak myślałam. Do momentu, gdy poczułam, jak moja skóra napina się i robi jędrna. W jednym momencie. Efekt był tak wyczuwalny, że przez chwilę pomyślałam, że Marta wstrzyknęła mi botoks. Efekt botoksu bez botoksu.

20150802_122840

Krok 4

Po powtórzeniu nakładania i wklepywania kolagenu, na samym końcu nakłada się krem regenerujący na twarz i okolice oczy.

 

Nigdy nie wierzyłam w magiczne działania żadnych kosmetyków. Nadal nie wierzę, ale z czystym sumieniem mogę przyznać, że ten zabieg kolagenowy zrobił dobrze mojej cerze. Sprawił, że rozjaśniła się, wydaje się świeższa i przede wszystkim bardzo miękka i delikatna. Sama byłam zdziwiona efektem, bo przyznaję, że dość sceptycznie podchodziłam do produktów kolagenowych. Z chęcią bym powtórzyła cały zabieg, nie tylko przez wzgląd na cerę, ale ze też na tę chwilę przyjemności, relaksu i masażu twarzy! Coś genialnego! Czy jestem zadowolona? Tak! Na 99,9 % ( no wiecie – ja nigdy nie osiągam 100% ;D).

Możecie oczywiście kupić te produkty ( na przykład tutaj) i spróbować wykonać cały zabieg samodzielnie, ale… po co? Lepiej znajdźcie chwilę dla siebie i wybierzcie się do Marty do Dipa Santi, a gwarantuję, że wyjdziecie zrelaksowane i z piękniejszą skórą.

Dodaj komentarz