Warung Sumatra

 Tak pysznie nie było już od jakiegoś czasu. Właściwie od dawna, bo trochę brakuje mi wolnej chwili, by w spokoju iść zjeść i delektować się nowymi smakami i odkrywać nowe miejsca. Pierwszy kontakt z knajpką – Warung Sumatra miałam, gdy robiłyśmy projekt z koleżankami u jednej z nich i koniecznie trzeba było zjeść coś szybkiego i najlepiej z dostawą. Kuchnia Indonezyjska? Niech będzie! O uszy obiła mi się gdzieś nazwa Warung Sumatra, więc zamawiamy. Wspominałam już o tym, że ceny są tak niskie, że bałam się, co dostanę do jedzenia? No, bo słuchajcie – gdy widzicie danie za max 14 zł to, co myślicie? W każdym razie byłam dobrej myśli. Dostajemy jedzenie. Sajgonki, Wok Ayam i danie z wołowiną. Jest… pyszne. Jesteśmy najedzone i szczęśliwe za…20zł!

Następnym razem planujemy wybrać się do lokalu. Skoro jedzenie na wynos jest tak pyszne to, co dopiero na miejscu- myślimy. I tu zaczyna się mały, ale jednak, problem. 2 razy próbujemy zjeść coś na miejscu i 2 razy okazuje się, że Warung Sumatra akurat jest… zamknięte. Również dziś przeczytałam, że mają mały remont i znowu jest zamknięte. No niby ok, niby się zdarza, ale wiecie jak jest- rozczarowanie zostaje, zwłaszcza, gdy masz ochotę na pyszną indonezyjską kuchnię.

METADATA-START

Lokal ma nie tylko bardzo niefajną lokalizację, ale również nie zapowiada się dobrze. Schowany gdzieś między blokami na osiedlu nie zachęca do tego, by tam wejść. Ale to przecież o jedzenie chodzi! A jedzenie, o czym zdążyłam się już przekonać, mają fantastyczne. Siadamy, zamawiamy i czekamy. Kuchnia jest otwarta, więc czuć przepiękne aromaty unoszące się z kuchni. Jest dobrze, ba! jest świetnie, a gdy dostajemy jedzenie jest jeszcze lepiej. Wybieram ten sam zestaw, co za pierwszym razem. Sajgonki i wok z kurczakiem. Sajgonki są pysznie chrupiące (w porównaniu do zamówienia na wynos, bo wtedy od razu polane są sosem)nadziane makaronem sojowym i znikają tak szybko, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Potem wjeżdża Wok Ayam.

20150513_173811

Mmmm….pycha. Chrupiące warzywa, pyszny makaron to totalnie moje klimaty. W międzyczasie podjadam od koleżanki kurczaka w tempurze i pieprznym sosie. Cena? Sajgonki: 8 zł. Danie główne: max 14zł. Wiecie- myślę, że to aż nieprzyzwoicie niskie ceny za takie jedzenie, naprawdę. Zwłaszcza, że ostatnio jadłam Pad Thai, w poznańskiej restauracji, w której Kuchenne Rewolucje przeprowadzała Magda Gessler, za prawie cztery razy tyle, a doznania smakowe były… słabe. Nie wiedziałam, czy kuchnia indonezyjska to moje smaki, teraz wiem, że trafia w moje gusta na 101%! Jest pysznie! Może nie jest to miejsce na romantyczną kolację we dwoje (no chyba, że zamówicie z dostawą do domu i zadbacie o romantyczny klimat ;)) i może Warung Sumatra nie wygląda zachęcająco i jest za daleko mojego domu, ale to wszystko nie ma znaczenia, bo ja tam będę wracać. A Wy powinniście spróbować. Serio, zachęcam. Wiem, co mówię 😉

METADATA-START

Dodaj komentarz