Pierożek i kompocik

e431fd_7f61a018f3804dca8b45da5b868a8b89.png_srz_p_286_284_75_22_0.50_1.20_0

fot: www.pierozekikompocik.pl

Dziś kolejny wpis z cyklu “gdzie zjeść w Poznaniu?”. Od jakiegoś czasu miałyśmy ochotę z koleżankami na pierogi z pieca z “Chatki Babuni”. Niestety. Od dobrych kilka miesięcy restauracja jest zamknięta a na drzwiach wisi kartka “remont”. Wszystko wskazuje na to, że to chyba koniec mojej ulubionej pierogarni w Poznaniu.

Postanowiłyśmy poszukać sobie godnego następstwa i przypadkiem trafiłyśmy na Pierożek i kompocik. Naszym celem były tylko i wyłącznie pierogi z pieca. Poprzeczka była ustawiona bardzo wysoka. Pamiętajcie, że Pierożek i kompocik musiało zmierzyć się z “Chatką babuni”, która była symbolem idealnych pierogów z pieca.

Wchodzimy do środka. Pierwsze wrażenie? Jest w porządku. Wystrój troszkę na wiejską chatę, ale jest miło. Pachnie. Dostajemy menu i tu pierwszy malutki minus. Po pierwsze jeśli pamiętacie ogromny wybór pierogów z Chatki to możecie się trochę zawieść, ponieważ tutaj jest tego zdecydowanie mniej. Drugi minus to ceny. Nie, nie jest drogo. Rozpieszczona po Chatce czuję po prostu lekkie niezadowolenie, że za wszystko muszę dopłacać. No wiecie- czekadełko, czyli pajda (szkoda, że nie było to pajda, tylko zwykła maleńka skibka chleba) chleba ze smalcem nie jest gratis. A ja bardzo, ale to bardzo lubię dostawać czekadełka gratis. Oprócz tego jeśli chcecie sos do pierogów, również musicie do niego dopłacić.  Jestem Poznanianką z krwi i kości. Nie lubię dopłacać.

20150113_162020

W końcu dostaję pierogi. Pachną i wyglądają przepysznie. Wyglądem niczym się nie różnią od tych “chatkowych”. Różni się natomiast ciasto. W “Pierożek i kompocik” ciasto pierogowe to typowe ciasto drożdżowe, podobne do tego od pizzy. Jeśli jedliście kiedyś calzone, to właśnie to ciasto smakuje identycznie. Nie jest złe. Jest smaczne, ale ja nadal mam w pamięci wyborne ciasto z Chatki Babuni. Farszu jest dużo. Naprawdę nie oszczędzali podczas napełniania pierogów i po dwóch jestem już najedzona. Mi to pasuje. Za małe pieniądze mogę zjeść naprawdę smacznie. Na pewno długo jeszcze będę z utęsknieniem wspominać pierogi z pieca z “Chatki babuni”, ale mam nadzieję, że “Pierożek i kompocik” stanie się godnym następcą. Restauracja jednak nie tylko pierogami stoi, bo możecie tam zjeść również tradycyjne poznańskie dania! Być może kiedyś się skuszę.

One comment

  1. Izu says:

    Sos czy czekadełko nie jest jeszcze tak dziwny w dopłacaniu, jak np. cytryna do herbaty.

    Dodatkowy minus z mojej strony: menu w lokalu różni się od tego w necie.

    I jeszcze jeden, już bardzo subiektywny: taki sobie pieróg węgierski powinien być solidnie doprawiony, bo nazwa zobowiązuje. A tu niestety, dostajemy po prostu pieroga z mielonym 😉

    No i panie obsługujące w Chatce były takie jakieś bardziej uśmiechnięte.

Dodaj komentarz