Humhum

Jak obiecałam tak robię – wracam na dobre na bloga. Nieważne, jak dużo będę mieć pracy to jeśli starczy mi doby to będą pojawiały się posty.W związku z tym, że oszalałam na punkcie ślubu to na pewno pojawiają się także wpisy związane z tym tematem!

Dzisiaj przychodzę do Was z  moim niewątpliwie ulubionym tematem – jedzeniem. W końcu będzie recenzja kolejnego pysznego miejsca na kulinarnej mapie Poznania. Bo musicie wiedzieć, że przez ten cały nie próżnowałam. Chodziłam, odkrywałam i próbowałam wielu pyszności. I tak oto tym sposobem wylądowałam dwukrotnie na poznańskiej Śródce. Swoją drogą ostatnimi czasy to jedna z moich ulubionych dzielnic w Poznaniu. Mam nadzieję, że będzie tam powstawało jeszcze więcej fajnych i smacznych miejsc, dzięki czemu oszczędzę sobie podróży na Stare Miasto. Musicie bowiem wiedzieć, że niestety Stary Rynek odwiedzam coraz mniej chętniej, bo coraz rzadziej mogę znaleźć tam coś, co mnie oczaruje.

Na Śródce trafiam ( chociaż trafiam to złe słowo, bo cel mojej wizyty jest sprecyzowany) do Humhum, czyli libańskiej restauracji, z której aromaty czuć już n zewnątrz. Kiedyś opisywałam Wam moją wizytę w Morocco Restaurant, która była raczej średnia. Humhum to jednak bez dwóch zdań moje klimaty. Menu nie jest długie, za to bogactwo smaków widac na pierwszy rzut oka. Razem z przyjaciółką decydujemy się na Baba ghanoush, czyli pastę z opiekanych bakłażanów z dodatkiem libańskiego chlebka.

12650738_1252893124726928_946246984_n

Porcja chociaż wygląda niewinnie, to jednak jest bardzo syta i zdecydowanie zaspokaja mój pierwszy głód. Boję się, że nie starczy mi miejsca na danie główne – falafel. Tłumaczę sobie jednak, że przecież w daniu nie ma mięsa, więc ze spokojem dam radę. I tu moi drodzy się mylę. Pierwszy raz w życiu przekonałam się, że potrawą wegetariańską można się najeść ( ale tak porządnie, że nie będziesz w stanie się ruszyć)! Zwracam honor wszystkim wege i uroczyście stwierdzam, że mogę obyć się bez mięsa. Nie wiem, czy to dlatego, że sam falefel w towarzystwie grillowanych warzyw i dodatków jest tak niesamowicie pyszny, czy to po prostu rzeczywistość.

12659646_1252893104726930_477665149_n

Nie podchodzi mi jedynie ta różowa rzepa, więc zostawiam ją na talerzu. Reszta jest pyszna! Aromatyczna i doprawiona. Dodatkowo talerz wygląda przepięknie, co tylko zwiększa mój apetyt. Jestem zdania, że jedzenie musi ładnie wyglądać, nie ma opcji.

Na pewno wrócę jeszcze do humhum. Wciąż muszę przecież spróbować ich kefty i grillowanego sera hallumi. Was też zachęcam, żebyście przy okazji spacerów w tamtejszych okolicy zahaczyli o tę libańską knajpę. Chociaż wiecie co? Śmiało możecie przyjeżdżać specjalnie tylko po to, żeby tu zjeść – nie będziecie żałować.

Dodaj komentarz